Wielkie emocje w LA! Sweet Lou raz jeszcze! Grizzlies bez ukłonów wobec Procesu. Houston w kryzysie! Godny zastępca Stefka! Seria Thunder zakończona. Raptors idą po swoje. Lakers wygrywają derby Californii.

New York Knicks (4-9) 112 – 128 Toronto Raptors (12-1)

Kozak meczu: Pascal Siakam – 23 punktów, 3 zbiórki i 2 asyst

Dzisiejszy mecz w Toronto dobitnie pokazał, że obecna siła Raptors to nie tylko duet Lowry-Leonard. Obaj dżentelmeni zakończyli mecz przeciwko Knicks z najskromniejszymi zdobyczami w sezonie, a i tak dominowali od początku do końca.

Siła Jurassic Park to w tej chwili cały zespół. Liderów drużyny potrafi wesprzeć każdy, a dziś po raz kolejny zrobili to młodzi Siakam i Onunoby.

Raptors rządzą na Wschodzie i nie zamierzają zwalniać. Po stronie Knicks dobry mecz Hardawaya Jr., który mimo że otrzymał wsparcie z ławki, to nie był w stanie poważnie zagrozić liderom Wschodu.

 

Milwaukee Bucks (9-3) 126 – 128 LA Clippers (7-5)

Kozak meczu: Montrezl Harrell – 26 punktów, 9 zbiórki i 1 asyst

Miłe wiadomości z LA. Marcin Gortat nie tylko rozwiesił w szatni polską flagę z okazji rocznicy święta niepodległości, ale dodatkowo powrócił do pierwszej piątki Clippers w meczu przeciwko Bucks.

Oba zespoły stworzyły świetne widowisko, które dzięki 3 punktowej akcji Bledsoe, na zaledwie 8 sekund przed końcem 4 kwarty, przedłużyło się o dogrywkę.

Bohaterem okazał niezawodny Sweet Lou Williams, który na sekundę przed końcem dogrywki popisał się szalonym layupem, dzięki czemu Clippers pokonali ostatecznie silnych rywali ze Wschodu.

Obok Williamsa, wielki mecz zmiennika Gortata, Montrezla Harrisa, zdobywcy 26 punktów. Mimo niesamowitych cyferek Greckiego Świra, Clippers obronili swój parkiet, na którym Gortat przebywał 19 minut, zdobywając 6 punktów.

 

Phoenix Suns (2-10) 99 – 119 New Orleans Pelicans (6-6)

Kozak meczu: Julius Randle – 22 punktów, 15 zbiórki i 3 asyst

W Nowym Orleanie starcie dwóch ekip, które w ostatnim czasie wyłapują od każdego. Suns zajechali do Pelicans i tak naprawdę raz jeszcze nie potrafili zagrozić rywalowi. Goście z Arizony przegrali każdą kwartę, co przełożyło się na kolejną porażkę. Mimo, że debiutant Ayton z dorobkiem 20 punktów i 12 zbiórek, dobrze prezentował się na tle Davisa, to i tak zabrakło emocji w końcówce.

Po stronie gospodarzy, najlepszy dziś Randle, który wskakując do pierwszej piątki, wykorzystał swoją szansę.

 

Washington Wizards (3-9) 116 – 110 Miami Heat (5-7)

Kozak meczu: John Wall – 28 punktów, 2 zbiórki i 9 asyst

W końcu trochę radości w Waszyngtonie! Wizards pojechali na słoneczną Florydę i zespołową grą pokonali lokalnych Heat. Chyba pierwszy raz w tym sezonie zagrało co trzeba. Lider swoje, koledzy z pierwszej piątki swoje, ławka rezerwowych swoje!

Przewaga na tablicach, przy mniejszej liczbie strat, a do tego gorsza skuteczność gospodarzy zadecydowało o tym, że Wizards wracają do stolicy z wyjazdową wygraną.

 

Cleveland Cavaliers (1-11) 98 – 99 Chicago Bulls (4-9)

Kozak meczu: Zach LaVine – 24 punktów, 8 zbiórki i 5 asyst

A Chicago pojedynek dwóch drużyn z końca tabeli Konferencji Wschodniej. Po pierwszej kwarcie, która zakończyła się 14 punktową przewagą gospodarzy, do głosu doszli goście, którzy walczyli o zwycięstwo do ostaniej sekundy. Dopiero czapka Parkera na Sextonie, sekundę przed końcem meczu, pozwoliła Bulls obronić swój parkiet.

To właśnie debiutant z Ohio, który wskoczył w końcu do pierwszej piątki, mógł zostać bohaterem swojego zespołu, ale ta ostatnia akcja nie przyniosła upragnionego sukcesu. Sexton mimo tego na plus, z dorobkiem 20 punktów, ale to wciąż za mało na LaVine i jego Chicago.

 

Philadelphia 76ers (8-6) 106 – 112 Memphis Grizzlies (7-4)

Kozak meczu: Mike Conley – 32 punktów, 4 zbiórki i 6 asyst

Philla, zmotywowana serią dwóch wygranych, zawitała dzisiejszej nocy do Teennessee. Gospodarze, którzy sprawili w poprzedniej kolejce ogromną niespodzienkę odprawiając Nuggets, nie zamierzali poddać się przed faworyzowanym przeciwnikiem. 76Ers świetnie rozpoczęli spotkanie, wygrywając po dwóch kwartach już 13 punktami.

Na początku drugiej połowy spotkania Memphis ruszyło jednak do ostrego odrabiana strat. Gospodarze doprowadzili do remisu w szaleńczej pogoni! Świetna postawa Marca Gasola, który uzbierał double-double na poziomie 18 punktów i 12 zbiórek.

Hiszpan bardzo skutecznie powstrzymywał ofensywne zapędy Joela Embiida, który nie może dobrze wspominać tego spotkania. Kameruńczyk mimo 16 zbiórek był dopiero piątym punktującym swojej ekipy. Ostatecznie waleczne Grizzlies wygrywają dogrywkę 10:4, ponownie szokując ligę głośnym triumfem.

 

Houston Rockets (4-7) 89 – 96 San Antonio Spurs (7-4)

Kozak meczu: LaMarcus Aldridge – 27 punktów, 10 zbiórki i 1 blok

Wielkie derby Texasu w podobnie umiarkowanych nastrojach. Spurs grając u siebie szukało odbudowania po dwóch niechlubnych porażkach. Rockets natomiast, podrażnione meczem z Thunder, nadal w poszukiwaniu swojego rytmu po słabym początku sezonu. Ekipy dostarczyły widzom w AT&T arenie bardzo wyrównane widowisko.

Gospodarze grający w tym spotkaniu bez Gasola i Gaya bezpieczne prowadzenie zbudowali dopiero w ostatniej kwarcie. Dobra postawa dwójki Harden – Gordon (łącznie 48 punktów) i 17 zbiórek Capeli nie pomogły Rakietom. Wybitna postawa Aldridgea po dwóch stronach parkietu zdecydowanie na wielki plus. W Houston bardzo głośno mówi się już o kryzysie i potrzebie wielkich zmian.

 

Brooklyn Nets (6-7) 100 – 116 Golden State Warriors (11-2)

Kozak meczu: Quinn Cook – 27 punktów, 3 zbiórki i 5 asyst

Nets to jedna z rewelacji Wschodu. Organizacja przez wielu skazywana na ogon konferencji odnotowała już cenne wygrane nad 76Ers, Pistons czy Nuggets. Mecz z Wariorrs wydawał się idealną okazją do następnej głośnej niespodzianki. GSW posiadając atut własnej hali, próbowało wrócić na ścieżkę wygranych po ostatnej bolesnej klęsce z Bucks. Milwaukee przerwało u Mistrzów NBA serię aż 8 wygranych.

Dzisiejszej nocy drużyna z Oakland musiała radzić sobie bez Greena i Curry’ego. Ekipa z Californii spokojnie kontrolowała przebieg spotkania, w szczytowym momencie prowadząc aż 24 punktami. Świetna postawa Klaya Thompsona i Kevina Duranta (razem 52 punkty) nie pomagała gościom rozwinąć skrzydel.

Prawdziwą gwiazdą i objawieniem spotkania okazał się jednak młodziutki Quinn Cook. Wychowanek Duke pod nieobecność Stephana zaszalał na poziomie 27 punktów! Warriors pokazało, że jest niebezpieczne również bez swojego najlepszego strzelca.

 

Oklahoma City Thunder (7-5) 96 – 111 Dallas Mavericks (4-8)

Kozak meczu: Luka Doncic – 22 punktów, 6 zbiórki i 8 asyst

Niesamowita seria Thunder trwa w najlepsze. Organizacja z Oklahomy nie przegrała już od 7 spotkań. Nawet mecze bez Westbrooka w rotacji kończyły się zwycięzko dla ekipy Donovana. Tym razem czekał ich wyjazd do Dallas. Nastroje ekipy Mavericks nie do pozazdroszczenia. Mavs przegrało 7 razy w 8 ostatnich spotkaniach.

Przyjezdni, którzy ponownie musieli radzić sobie bez Russella, rozpoczęli bardzo nerwowo. Mavericks, wykorzystując błedy drużyny z Oklahomy już w drugiej kwarcie uciekło na bezpieczną przewagę i nie pozwoliło też wyrwać sobie cennego skalpu aż do końca regulaminowego czasu gry. Trojka Adams – George – Schroder nie wystarczyła na dobrze dysponowaną ekipę z Texasu.

Najlepszy punktujący ostatniego draftu w tym sezonie ponownie zaprezentował swój potencjał. Luka Doncic ukazał swoje możliwosci w grze defensywnej i asystowaniu. Genialna zmiana wiekowego JJ Barea, który w ciagu 21 minut dorzucił 21 oczek. Seria Thunder przerwana!

 

Los Angeles Lakers (6-6) 101 – 86 Sacramento Kings (7-6)

Kozak meczu: LeBron James – 25 punktów, 7 zbiórki i 2 asyst

Californijska święta wojna na arenie w Sacramento. Mecze tych dwóch organizacji po pamiętnym finale z 2002 roku rodzą jeszcze więcej emocji. Rywalizacja ma miejsce zarówno na parkiecie, jak i na trybunach. Kings i Lakers zgodnie w ostatnich spotkaniach pokonały Timberwolves.

Los Angeles na wyjeździe zagrało bez zbędnej presji i z dużą konsekwencją defensywną. Chandler i McGee skutecznie utrudniali ofensywne apetyty w Sac Town. W ekipie Jeziorowców aż 12 zawodników dostało szansę na grę. Najlepiej punktującym na parkiecie został LeBron James.

Po stronie gospodarzy double-double Cauleya-Steina (12 punktów i 12 zbiórek). Nie zawiódł rownież młodziutki De’Aaron Fox (21 pkt). Jedynka Fioletowych wyrasta na prawdziwego dowodzącego młodziutkiej rotacji.

Redagowali: Buzzer & Bartek Bartkowiak.

Grafika: Padre.

POLECANE