W nowym sezonie Westbrooków dwóch…Bo On!

Nadchodzący draft, to zdecydowanie loteria graczy z pozycji numer dwa i trzy.Niscy skrzydłowi i rzucający obrońcy, stanowią większą połowę graczy
reprezentujących akademicką śmietankę amerykańskiej ligi.  Zakończony sezon NCAA, wygenerował gwiazdy pokroju Rj Barretta, Jarretta Culvera,
DeAndre Huntera czy Ruia Hachimury. Ci młodzi koszykarze, idealnie wpisują się w trend wyżej wspomnianych pozycji, będąc dodatkowo spełnieniem marzeń organizacji
pokroju Hawks, Cavs, Grizzlies czy Knicks. Co jednak jeżeli wszystko czego potrzebujesz w drafcie, rozpoczyna się na pozycji numer jeden? W tym miejscu, jeżeli jesteś fanem  Byków lub Słońc, zapewne zapaliła Ci się czerwona lampka. To bardzo zdrowy odruch ukazujący Twoją wierność w temacie tych klubów. Dzisiaj przeanalizujemy postać najbardziej rozchwytywanego rozgrywającego czerwcowego eventu na Brooklynie. Panie i Panowie, przed Wami niesamowity Temetrius „Ja” Morant!

W dobie wielkiego hype’u na Ziona Williamsona, mało osób bierze pod uwagę inne nazwisko w perspektywie jedynki draftu. Szokująca informacja która obiegła Phoenix pewien czas temu, zwróciła jednak oczy koszykarskich stanów w stronę  innego młokosa. W Arizonie, według źródeł wewnętrznych, zaryzykują potencjalną jedynkę w drafcie, na pominięcie młodego herosa Blue Devils. Wszystko to za sprawą talentu Moranta i niesamowitych problemów wśród PG w Suns. Czy młody player może dostać lepszą reklamę przed wstąpieniem do bram koszykarskich niebios najlepszej ligi świata? Reklama dźwignią handlu. Bukmacherzy zza oceanu są zgodni, „JA” jest murowanym faworytem do topowej trójki nadchodzących ‚igrzysk talentu’. Obok trójki Williamson – Hachimura – Barrett, wydaje się być najbardziej prestiżowym i rozchwytywanym nazwiskiem wśród opinii ekspertów.

Temetrius, urodził się w małej miejscowości Dalzell, należącej do stanu Karolina Południowa. Jest synem byłego koszykarza, Tee Moranta. Ojciec Naszego bohatera, grał w szkole średniej u boku samego Raya Allena. Reprezentowali wtedy barwy Hillcrest High School w swoim rodzinnym mieście. Przyszły gwiazdor Bostonu czy Miami, podpisał następnie umowę z uniwersytetem UConn. Tata „Ja” nie miał tyle szczęścia, skupiając swoją karierę na niższych krajowych półprofesjonalnych ligach.
Wizja utrzymania powiększającej się rodziny, wymusiła niestety na Nim porzucenie marzeń o profesjonalnej karierze. Zawód fryzjera i otwarcie własnego zakładu miały przynieść lepsze jutro licznej rodzinie. Młodość urodzonego w 1999 roku gracza, bez zaskoczenia przeminęła pod znakiem basketu. Mając zaledwie dwanaście lat, reprezentował już młodzieżową drużynę South Carolina Hornets, występującą w Amateur Athletic Union (AAU). Przez jeden sezon był klubowym kolegą z drużyny Ziona Williamsona.

Panowie wychowywali się zaledwie 140 mil od siebie. Gracz wybrał następnie szkołę średnią Crestwood w Sumter. Przygodę licealną zakończył stając się najlepszym punktującym w historii szkoły (1679 punktów). W drugiej i trzeciej klasie, kończąc rozgrywki ze średnią 27 oczek na spotkanie. Rekordowe 56 punktów w meczu jest do dziś nie pobitym rekordem szkoły. Wszystko to zaowocowało wyróżnieniem państwowym klasy 3A oraz trzykrotnym tytułem MVP stanu ze stolicą w mieście Columbia.

Problemy z masą i wzrostem, znacząco utrudniły rozgrywającemu angaż na dobrej uczelni. Kiedy już się wydawało, że tak pięknie  zapowiadająca się kariera zostanie przerwana, jeden dzień potrafił zmienić dosłownie wszystko. Podczas lokalnego obozu, grając na betoniaku mecz 3vs3, „Ja” został zauważony przez skauta James’a Kane’a. Będąc pod wrażeniem popisów ofensywnych Moranta, skontaktował się w jego sprawie z Mattem McMahonem, trenerem Racers. Coach drużyny z NCAA, zachwycony umiejętnościami swojego przyszłego podopiecznego, załatwił dodatkowe stypendium. Dokładnie 3 września 2016, Temetrius zobowiązał się do gry dla Murray State podczas kolacji w domu trenera. Murray State Racers, to uczelnia z miasta Murray w Kentucky. Próżno w ich historii szukać sukcesów rodem z Duke czy UCLA.
Niebiesko-Złoci, dostarczyli do NBA tylko ośmiu zawodników, nigdy nie wypuszczając talentu do top dwanaście. Sam stan, kojarzony jest głównie z ekipą Wildcats. Popularne UK z Lexington, tylko w ostatnich siedmiu sezonach może pochwalić się graczami takimi jak Davis, Towns, Booker, Randle czy Fox. Legendarna uczelnia w której cieniu od zawsze znajdowało się Murray State. Trzy największe draftowe sukcesy Racers, to Popeye Jones, Isaiah Canaan i Cameron Payne. Wielu uważa Moranta za najlepszego gracza w historii klubu, dodatkowo pewniaka do zastrzeżenia numeru w niedalekiej przyszłości. Morant poprowadził ekipę z cfsb center do jednego z najlepszych bilansów w swojej historii,  indywidualnie trafiając do najlepszej piątki sezonu i zgarniając tytuł PG of the year. W sezonie 2018/19, został najlepszym asystującym całych rozgrywek. Wcześniej to zaszczytne trofeum trafiało m.in. do Trae Younga, Lonzo Balla czy Jasona Kidda.

Swój debiutancki sezon rozgrywał jako najmłodszy gracz w całej rotacji. Dzieląc wtedy minuty na swojej pozycji z ówczesną największą gwiazdą
drużyny, Jonathanem Starkiem. Morant w swoim pierwszym sezonie nie opuścił nawet jednego spotkania, kończąc ze średnią 12.7 punktów, 6 asyst i 6 zbiórek na mecz. Mimo młodego wieku, było widać zadatki na przyszłą wielką indywidualność i lidera. Murray State rozgrywki 2017/18 zakończyło z bilansem 26-6, odpadając już w pierwszej rundzie z West Virginia Mountaineers. Uniwersytet z Morgantown dotarł wtedy do sweet 16.

Drugi sezon na parkietach NCAA, od samego początku był największym testem w karierze Moranta. Uczelnie opuścił bowiem dotychczasowy motor napędowy unii, wspomniany wyżej Stark. To pozwoliło już na starcie przejąć „Ja” role lidera z dużą ilością minut. Progres gracza zaskakiwał pozytywnie z każdym rozegranym
spotkaniem. Z nieoszlifowanego perspektywicznego diamentu, stał się świadomą maszyną do wykręcania niebotycznych zdobyczy punktowych. W aż dwudziestu siedmiu meczach sezonu zasadniczego był najlepszym punktującym Racers (na 32 rozegrane). Zaliczył dwadzieścia cztery spotkania powyżej dwudziestu punktów i osiemnaście spotkań przekraczających barierę dziesięciu asyst. Został pierwszym rozgrywającym od rozgrywek 1983/84, który swój drugi sezon w NCAA zakończył ze średnią ponad dwudziestu oczek i dziesięciu asyst, nie opuszczając przy tym żadnego spotkania. Podczas wspomnianego drugiego sezonu akademickiego, rozegrał 1207 minut, zdobył 808 punktów i 331 asyst. Dokładając 27 bloków i 58 przechwytów. Średnia 24.5 punktów to fakt najlepiej potwierdzający jak wielkim talentem jest Morant. W aż pięciu spotkaniach przekroczył magiczną granice  trzydziestu punktów. Miało to miejsce w meczach z Belmont, UT Martin, Austin Peay, wschodnim Kentucky i Crimson Tide. Bank rozbił jednak w rywalizacji z Cougars, zdobywając czterdzieści punktów, asystując przy tym aż jedenaście razy. Drużyna z Murray rozgrywki zasadnicze zakończyła z bilansem 27-4. Ogromny sukces mało medialnej szkoły był główną zasługą Moranta. Turniej pierwszy raz od wielu lat, generował nadzieje kibiców Jeźdźców
na wyczyny podobne do Oregońskich Kaczek z zakończonego niedawno march madness. Po pewnej wygranej w pierwszej rundzie z Marquette, sezon
zakończył się po pogromie z rąk Seminoles (późniejszego uczestnika top 16).

Wróćmy jednak do tematu samego zainteresowanego. W ostatnich draftach, obok Foxa i Younga, nie było drugiego rozgrywającego, wobec którego miałbym tak wielkie nadzieje. Fanem Lonzo Balla nigdy nie byłem, natomiast bilans Huskies (9-22) rodził u mnie mieszane uczucia w temacie Markelle Fultza. Morant dosłownie w każdym elemencie na parkietach ligi uczelnianej przewyższał gracza Magic. To aż irracjonalne, co ten chłopak obecnie wyprawia, mając zaledwie dziewiętnaście lat. Fryzura przypominająca Foxa, Allena czy Bagleya, może być następną mocną częścią „Enbijejowego” Afro Teamu. Postarajmy się przejść płynnie do największych atutów tego gracza. To bardzo długa lista, jeszcze bardziej zaostrzająca apetyty na Jego koszykarski kunszt.

Niesamowita szybkość, zwrotność i balans ciałem definiują przyszłość tego zawodnika. Ekspresyjne wejścia pod kosz to coś, czym rozkochał w sobie publikę MSU. Wsady nad obrońcami i widowiskowe zakończenia. Wszystko to przy nieziemskiej skoczności i przygotowaniu atletycznym. To typ jedynki świetnej radzącej sobie z presją, lubiącej przejmować ciężar gry na własne barki. Determinacja i cechy przywódcy mogą być kluczowym aspektem w wielkiej przyszłość „Ja”. Zawodnik utworzył świetną atmosferę w szatni, wyrabiając w krótkim czasie ogromny szacunek i autorytet. Jak na lidera przystało, kwestie defensywne nie są obce Temeriusowi. Efektowne bloki porywały publikę cfsb center. Odbiegając od kwestii indywidualnych,gracz potrafi świetnie kreować grę i asystować. Praca rąk natomiast, ukazuje wielkie zadatki na dryblera. Slasher często porównywany przez złośliwych do Dennisa Smitha juniora. W mojej prywatnej ocenie, Morant znacznie przewyższa byłego gracza NC state. Większe parkietowe IQ i wyraźnie inny styl gry nie licząc wsadów. Trudno jest w wielu kwestiach krytykować, skoro nawet kiedy nie idzie w ofensywie, z łatwością ekspresowo wykręca triple double. Wzorcowo pokazał to w spotkaniu z Morehead (11-10-0). Teraz przyznać się.. ilu pomyślało o Westbrooku? To bardzo trafne skojarzenie. Morant nie ukrywa iż
Russell jest Jego ulubionym koszykarzem. Należy w tym miejscu przypomnieć, że Russ na poziomie NCAA, znacznie ustępował obecnemu Morantowi. Po dwóch sezonach na uniwersytecie Kalifornijskim, notował średnio 8.3 punktu na mecz. Wysoki czwarty pick był zapewne zaskoczeniem nawet dla samego gracza. Sam spodziewałem się wtedy miejsca 6-11. Wiele analogii widać nawet w ich celebrowaniu zdobyczy punktowych.

Świat już tak działa, że nie ma nim rzeczy idealnych i bez skazy. Nie byłbym sobą, nie analizując drobnych słabości „Ja” w perspektywie ligowego angażu. Najbardziej może martwić 36% skuteczność w rzutach za trzy. Sama technika rzutu wymaga poprawy, może ona początkowo przeszkadzać w obecnych dystansowych  realiach NBA. Młody rozgrywający, jest bardzo nierówny w wspomnianych strzałach zza łuku. Bardzo dobre spotkanie może skutecznie poprzedzić masowymi pudłami w
wcześniejszych rywalizacjach. W oczy rzucają się również sporadyczne zawahania. Rozterki czy rzucić czy jednak w swoim stylu wejść po kosz, zbyt często odpuszczając
możliwość oddania strzału. W odpalonym skrajnie ofensywnym trybie, kiedy wykręca wysokie zdobycze punktowe, potrafi samolubnie zapomnieć o kolegach z zespołu.
Dla wielu jest to atut godny realnego lidera, dla innych może mieć to negatywne skutki na wyższym stopniu wtajemniczenia. Jedyne 80 kg wagi może znacznie utrudniać życie przy czołowych defensorach w lidze mistrzów. Wzorcowa fizyczność mogłaby zostać wzmocniona większą masą przy Jego 193 cm wzrostu. Przy takich wyskokach i wejściach, martwię się o potencjalne kontuzje. Częste upadki na chwilę obecną nie zebrały swojego żniwa. Nie wiemy jak Morant będzie wyglądał, kiedy to nie On będzie zespołowym samcem alfa i człowiekiem pociągającym za wszystkie sznurki. Nadmiar ambicji może wtedy być przeszkodą w dalszym rozwoju.

W tym momencie należałoby wspomnieć o konkurencji. Jak zaznaczyłem na początku, zdecydowanie nie będzie to loteria rozgrywających. Podobnie jak środkowych, w zbliżającym się drafcie będzie dostępnych ich dosłownie kilku. Ciężko więc o równorzędnego oponenta na tej zaszczytnej pozycji. Kandydatów przychodzi na myśl tylko czwórka :

– Coby White – Jedyny point guard nie licząc Moranta, typowany do najlepszej dziesiątki nadchodzącego draftu. Świetnie ułożona ręka i nieustępliwość w obronie.
Mózg uczelni z Północnej Karoliny doprowadził swoją drużynę do najlepszej szesnastki rozgrywek. Dwa razy zatrzymał Duke, raz rozbijając ekipę Ziona aż szesnastoma punktami.Problem polega jednak na tym, iż wielu ekspertów w perspektywie przyszłości widzi White’a jako dwójkę, nie jedynkę. Debiutancki sezon zakończony ze średnią 16.1 punktów na mecz. Nadchodzi nowe największe afro do NBA!

– Darius Garland – Jeden z większych amerykańskich talentów. Przed sezonem typowany do czołowego picku draftu. Brutalna kontuzja po zaledwie pięciu spotkaniach,
zakończyła rozgrywki gracza Vanderbilt. Aż 33 punkty w spotkaniu z Liberty były najlepszy prognostykiem na co stać rozgrywającego Commodores. Przykład Michaela Portera jr, przełożony bliźniaczo na następny sezon. Gracz z ogromnym potencjałem, wymagający jednak ogromnego ryzyka przez historie kontuzji.

– Ty Jerome – Tegoroczny NCAA Champion w barwach Virginia Cavaliers. Trzeci sezon w barwach ekipy z Charlottesville, zakończony największym możliwym laurem. Jako że to rocznik 1997, odpowiednio mniejsze szanse na czołową dziesiątkę. Największe talenty reprezentują przecież roczniki 2000 i 1999. Nowojorczyk z krwi i kości, tytan pracy z unikalną wizją gry. Grayson Allen sezonu 18/19!

– Carsen Edwards – prawdziwy bohater kibiców Purdue Boilermakers. Trzy sezony na uczelni, od dwóch ze statusem gwiazdy. Średnia 24.3 punktów po 36 rozegranych spotkaniach nie wymaga komentarza. Filigranowa maszynka do wykręcania punktów. Problemem jest jednak jedyne 185 cm wzrostu.

Kierując się czystą matematyką, tylko pięć ekip zachowuje ponad 10% szans na pick numer jeden i dwa. Możemy więc wstępnie oszacować decyzje GM’ów i zarządów klubowych w perspektywie szans na wybór Moranta. Wygląda to następująco :

1.New York Knicks – Świadome tankowanie pod tytułem #RoadToZion mówi samo za siebie.. Knicks pięknie wyczyściło salary ostatnimi ruchami, pozwoli to na
zatrudnienie głośnych nazwisk. Dodatkowo dziesięciomilionowy kontrakt Dennisa Smitha jr do końca 2021.

2.Cleveland Cavaliers – W Ohio trwają wielkie modły w sprawie Ziona. Zeszłoroczny wybór szybko rozwijającego się Collina Sextona, rodzi małe szanse na wybór
kolejnego gracza na tą pozycje. W Clevelend zdecydowanie bliżej już do RJ Barretta.

3.Phoenix Suns – W Arizonie są w stanie zaryzykować wybór Ziona, tylko po to by wyrwać Moranta. W obecnej lidze nie ma drugiej drużyny z tak wielką dziurą na
pozycji PG. Okobo i Melton to melodia przyszłości i wartościowe uzupełnienie ławki, Tyler Johnson to kosztowne rozwiązanie last minute plus opcja gracza. Strach pomyśleć
do czego byłby zdolny ‚Ja’ w połączeniu z Bookerem i Aytonem. Kierunek idealny.

4.Chicago Bulls – Spełnienie Byczych marzeń. Jedynka na lata przypominająca czasy Rose’a. Cierpliwość wielu fanów wobec Krisa Dunna dobiegła końca. Nie ma w
nadchodzącej loterii gracza, który bardziej pasowałby do organizacji z wietrznego miasta.

5.Atlanta Hawks – Świetna dyspozycja Trae Younga, przekreśla szanse na wybór zawodnika Murray State. Jastrzębie nie licząc własnego wyboru, otrzymują pick od Mavericks. Tym o to sposobem wszystko wskazuje na wybór aż dwóch młodych talentów z najlepszej dziesiątki. Poszukiwania zapewne graczy na pozycje dwa i trzy.

Temetrius ‚Ja’ Morant to pewniak do najlepszej trójki nadchodzącego wydarzenia w Barclays Center. Jak więc będzie wyglądała Jego przyszłość? Na to pytanie niestety nie jestem w stanie Wam odpowiedzieć. Jestem jednak w stanie zapewnić, że mamy do czynienia z niebanalnym talentem o ogromnych umiejętnościach. Będzie głośno!

Zdjęcia: Robert Deutsch, Baltimo Sun, To Hart, C.Cox, Big Lead,CBS Boston

Wideo: Źródło YouTube/Nba,YouTube/ESPN, YouTube/MORX500.

Redagował: Bartek Bartkowiak.