Palec w oku i palec wybity! Ale w Playoffs lecisz dalej! Brutalna odpowiedź Bucks! Ciosy zza łuku pomogły Antkowi!

Boston Celtics (4) 102 – 123 Milwaukee Bucks (1)

Kozak meczu: Khris Middleton 29 pkt, 10 zbiórek, 1 asysta.

Wynik Serii:  Remis 1-1.

Jeżeli ktoś zasiadł do pierwszego meczu tej serii a dziś dodatkowo oglądał pierwszą kwartę, to mógł stwierdzić tylko jedno! Dlaczego ten gladiator z wyglądu Giannis, jest w ogóle brany pod uwagę, w perspektywie nagrody MVP?. Przecież to jakiś fizol bez głowy?! A na poważnie, ta pierwsza ćwiartka to kontynuacja dramatu Świra, który ponownie walił głowa w zielony mur Bostonu! Ani spod kosza, ani za 3, do tego straty, air ball i przewaga gości na poziomie 30-25! Dopiero w drugiej kwarcie, drugiego meczu w tej serii, zobaczyliśmy w końcu ekipę, która rządziła na wschodzie! Run na poziomie 10-0, pozwolił Bucks objąć prowadzenie, a co najważniejsze, w końcu uruchomiło się trio gwiazd miejscowych. Tym razem to gospodarze zeszli do szatni z dwupunktowym prowadzeniem, głównie dzięki Middletonowi! Strzelec Kozłów, tylko do przerwy urwał 5 trójek i uzbierał łącznie 20 punktów. Kompletnie swojego rytmu nie potrafił złapać Kyrie Irving, który w całym meczu, zaledwie na poziomie 9 punktów ( 4 na 18 z gry ). Po przerwie prawdziwy Feer The Deer! Gospodarze przebiegli się w tym czasie po Bostonie, notując w pewnym momencie ucieczkę na poziomie 28-2! Ciosy z dystansu okazały się kluczowe. Bucks ustanowili swój rekord w Playoffs, 20 celnych trójek. Sam Middleton ustrzelił 7 z nich, będąc przy tym największą gwiazdą tego spotkania. Ta 3 kwarta zakończyła emocje w tym meczu, i pozwoliła zrewanżować się Bucks za upokorzenie z pierwszego starcia. Mimo że uruchomił się w końcu Giannis ( 29 pkt, 10 zb, 4 asysty ), to wciąż bez dominacji na którą go stać. Dziś jego koledzy bardzo zespołowo wsparli swojego lidera, i teraz czas na wizytę w Bostonie. Musiał w końcu nadejść gorszy mecz w tych Playoffs Irvinga. Uncle Drew dziś wyraźnie nie w formie, a żaden jego kumpel, nie potrafił dzwignąć tematu lidera w tym spotkaniu. Lekko martwi bezbarwny w tej serii Tatum, który unika odpowiedzialności w ataku. Dziś Boston raz jeszcze znalazł sposób na Antka, ale zabrakło sil na resztę rywali. Bardzo często mecz numer 3 decyduje o losach calej rywalizacji, więc wszystkie oczy skierowane będą na Boston!

 

Giannis – 29 pkt , Middleton – 28 pkt, Bledsoe – 21 pkt, Mirotic – 9 pkt, Lopez – 10 pkt.

Irving – 9 pkt, Brown – 16 pkt, Horford – 15 pkt, Morris – 15, Tatum – 5 pkt.

 

Houston Rockets (4) 109 – 115 Golden State Warriors (1)

Kozak meczu: Draymond Green 15 pkt, 12 zbiórek, 7 asyst.

Wynik Serii:  2-0 dla Warriors.

Pierwsza kwarta tego starcia do dramaty i spacery gwiazd obu zespołów do szatni! Przypadkowo, próbując zatrzymać Cepele, palca u reki wybił Curry, który mimo wszystko powrócił i uśmiechem na twarzy kontynuował grę. Po stronie Rockets, palca do oka wyłapał natomiast Harden, który zszedł do szatni ale również nie zamierzał odpuszczać tego meczu. Świetna gra calej pierwszej piątki aktualnych mistrzów. Solidna defensywa, lepsza gra na tablicach oraz chemia w ataku, pozwoliła wygrać pierwszą ćwiartkę 29-20. Kolejna odsłona tego meczu to podobny scenariusz, w którym straty gości, wykorzystywali Warriors. W sumie 13 strat Rockets przelożyło się na 20 punktów gospodarzy, co do przerwy dało nam wynik 58-49 dla miejscowych. Po przerwie mały festiwal strzelecki Duranta, który w krótkim czasie zdobył 8 punktów. Na każdy jego cios, kolejną trojka odpowiadał Gordon, trzykrotnie bombardując z dystansu, dzięki czemu Houston wciąż goniło wynik przegrywając różnicą 10 punktów. Czwarte przewinienie Currego uruchomiło Thompsona, dzięki któremu gospodarze uciekli na 15 punktów. Kolejne pudła i straty Hardena który kompletnie nie potrafił odnaleźć się w tej 3 kwarcie. Raz jeszcze kluczem była obrona Warriors. Na minutę przed końcem tej ćwiartki Houston meli na koncie aż 15 strat! Ostatnia akcja tej części gry to faul Duranta na Hardenie, którego 3 osobiste i run gości na poziomie 8-0, zmniejszył stratę do 7 punktów. Można mieć sporo pretensji i po prostu nie lubić stylu Brodacza, ale trzeba go ogromnie szanować i podziwiać jego twardy parkietowy charakter. Mimo, że w 3 kwarcie nie zdobył ani jednego punkty z gry, mimo przekrwionych oczu, to wciąż przebywał na parkiecie, a jego 5 punktów z rzędu pozwoliło Rockets na mini pościg do poziomu 79-82! W tym momencie trója Currego a po chwili piękna zespołowa akcja Curry/Green/Iggy i ponownie Oracle Arena rozgrzana do czerwoności. Za każdym razem kiedy goście zbliżali się do niebezpiecznej granicy, Warriors ponownie uciekali. W tym momencie praktycznie niewidoczni byli Gordon & Cp3. Kolejne minuty pod dyktando solidnej obrony ze strony gospodarzy, na którą nie potrafili odpowiedzieć gracze z Texasu. Imponował Thompson, który kilkukrotnie podwajał w tym meczu Capele. Choć Warriors kontrolowali przebieg wydarzeń, to ich nie przemyślane ofensywne przewinienia dały jeszcze szanse rywalom, ale kluczową trójkę spudłował Chris Paul. Warto wspomnieć że w tym czasie po gwizdku zapakował Stefek, a chwile później po faulu, zapodał dla kibiców czyściocha z własnej połowy. Oba zagrania oczywiście nie zaliczone, ale kocur straszny. Trzeba oddać że Rockets walczyli do końca, ale to dziś mistrzowie prowadzą 2-0. Ich obrona kluczem do zwycięstwa. Świetny udany eksperyment Cocha Kerra, który wprowadzając do pierwszej piątki Iguodale, podniósł defense na wyższy poziom. Warto też wspomnieć jak ważnym grajkiem jest Green, którego tryb Playoffs, demontuje przeciwników. To że dziś uszkodził oko Hardena to przypadek, ale dodatkowo to istny wulkan w energii po obu stronach parkietu. Zawodnik marzenie każdego trenera. Goście z Texasu nie potrafili dziś odpowiedzieć niczym innym niż festiwal za 3. Harden usprawiedliwiony, ponieważ te przekrwione oko nie pomagało. Osobiście więcej wymagam od Chrisa Paula, który bardzo w cieniu Brodacza. Teraz przenosiny się do Houston, gdzie Rakiety nie mają wyjścia, muszą odpalić i odstrzelić Warriors w meczu numer 3.

Durant- 29 pkt, Curry- 20 pkt, Thompson – 21 pkt, Iggy – 16 pkt, Green – 15 pkt, 12 zbiórek, 7 asyst

Harden – 29 pkt, Cp3 – 19 pkt, Tucker – 13 pkt, Capela – 14 pkt, Gordon – 15 pkt.

Zdjęcia: Ezra Show/GI

Wideo: Źródło YouTube/Nba,YouTube/MotionStation, YouTube/CliveNbaParody.

Redagował: Buzzer.

POLECANE

Dodaj nowy komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dołącz do grupy na facebooku!

Prawdopodobnie dołączasz do najlepiej prowadzonej ligi fantasy w Polsce.

Dołącz