No Dame Time, ale Portland i tak nie pęka! Co tam się działo na tablicach! Myślałem, że widziałem już wszystko!

Portland Trail Blazers (3) 97 – 90 Denver Nuggets (2)

Kozak meczu: C.J McCollum 20 pkt, 6 zb, 6 asyst.

Wynik Serii: Remis 1-1.

Wiadomo że 90% serii Playoffs, w których dana drużyna prowadzi 2-0 kończy się ostatecznie jej zwycięstwem. Przed tym meczem próbowałem przeanalizować w jaki sposób Blazers są wstanie odpowiedzieć ekipie gospodarzy z Colorado. Inteligencja parkietowa oraz wachlarz zagrań Jokica, powoduje, że najtrudniejsze zadanie po stronie Kantera. Problem dla jego rywali jest taki, że kiedy Jokerowi trafia się gorszy mecz w ataku, wtedy uruchamia w sobie tryb kreatora kolegów, których w sobie tylko znany sposób potrafi obslużyć kolejnymi pięknymi asystami.

Ten mecz przypominał momentami mojego psa, Mopsa, czyli był tak brzydki, że aż wyjątkowo piękny! Od samego początku obie ekipy nie potrafiły złapać rytmu w ataku. Jeżeli ktoś by mi powiedział przed rozpoczęciem, że Portland wygrają ten mecz w momencie kiedy Lillard rzuci zaledwie 14 pkt, przy skuteczności 29%, to powiedziałbym, że czas odstawić leki! Przecież Nuggets to dodatkowo najlepsza drużyna własnego parkietu! Chcąc uniknąć drugiej porażki w tej serii, Blazers postawili na agresywną obronę, która mocno dała się we znaki gospodarzom. Z drugiej strony ekipa z Denver również postawiła na defense, czego efektem było zaledwie tych 14 pkt Lillarda. Cała pierwsza połowa, to kompletna katastrofa ofensywna gospodarzy. Warto zwrócić uwagę, że parkiet w Pepsi Center, to najwyżej położony parkiet nad poziomem morza ze wszystkich Aren w Nba. Nie jeden gracz przeciwnej ekipy w przeszłości, zwracał uwagę, że grając w wysokich górach Colorado, odczuwał lekko brak odpowiedniej ilości tlenu. Choć to prawdziwe fakty, to pół żartem, pół serio, druga ekipa zachodu w sezonie, wyglądała właśnie tak, jakby im odcięło tlen. Schodząc do szatni na przerwę, mimo takich strzelb jak Harris, Murray czy Jokic, gospodarze mieli na koncie zaledwie 35 pkt, przegrywając 35-50. Dodatkowo w drugiej kwarcie nos złamał Torrey Craig, który przywalił o kolano kolegi z zespołu, opuścił parkiet ale powrócił w plastikowej masce i dokończył spotkanie.

To nie jedyne problemy zdrowotne Nuggets w tym meczu. Jamal Murray odczuwał kontuzje uda, której nabawił się jeszcze w serii przeciwko Spurs, słaniając się momentami na nogach w końcówce. Super strzelec nadrabiał charakterem, ale wyraźnie biegał na dziurawej oponie, ciągnąć swoją obolałą nogę. Murray podobnie jak jego koledzy, na słabym procencie, ale z dorobkiem 15 pkt i 7 zbiórek. Po wyrównanej 3 odsłonię, nadeszła ostatnia decydująca 4 kwarta. Ta kwarta to kolejny rozdział mojej ponad 20-letniej przygody z Nba, pod tytułem „a myślałem, że widziałem już wszystko”. Po tym jak Nuggets zanotowali najgorszą kwartę na własnym parkiecie w historii swoich występów w Playoffs, zdobywając w 2 ćwiartce zaledwie 12 punktów, wciąż walczyli. Mimo że na 11 minut przed końcem przegrywali różnicą 17 oczek, podjeli walkę, która momentami przypominała, walenie głowa w mur, z własnej winy! To niewiarygodne ale gospodarze zebrali w tej 4 kwarcie aż 14 ofensywnych zbiórek! W pewnym momencie tej kwarty, ich przewaga na tablicach na 4 minuty przed końcem, wynosiła 20-2! Ta walka na tablicach pozwoliła im na pościg 19-9, dzięki czemu zredukowali straty do zaledwie 7 pkt. Mało tego, Nuggets mieli szanse na zwycięstwo ale wciąż katastrofalnie pudłowali, po czym zbierali i ponownie pudłowali! Rzadki widok jak na 12 minut gry! Kluczowym zawodnikiem tego meczu okazał się McCollum. C.J prezentuje w tych Playoffs swietna dyspozycje, a jego 8 pkt w 4 kwarcie, w ważnych momentach, ostatecznie zadecydowało. W całym meczu strzelec Blazers na poziomie 20 pkt, 6 zbiórek, 6 asyst. Gospodarze spudłowali 8 ostatnich rzutów, dodatkowo spudłowali 23 na 29 za trzy. Mimo tego, ten festiwal zbiórek w 4 kwarcie zapamiętam na długo. Jak widać, każda drużyna przeżywa taki kiepski mecz w tych Playoffs. Właśnie taki przytrafił się dziś Nuggets, którzy pomogli sami sobie przegrać ten mecz.  Jokic zaledwie 6 pkt w pierwszej połowie, ostatecznie 16 pkt, 14 zbiórek i 7 asyst. Solidnie odpowiedział Kanter, 15 pkt i 9 zbiórek. Jak widać można pokonać Nuggets, mimo 14 pkt Lillarda. Teraz czas na emocje w Rip City! Na dziś 1-1 w tej serii.

Zdjęcia: Casey Holdahl.

Wideo: Źródło YouTube/Nba,YouTube/MotionStation, YouTube/HofH

Redagował: Buzzer.

POLECANE

Dodaj nowy komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dołącz do grupy na facebooku!

Prawdopodobnie dołączasz do najlepiej prowadzonej ligi fantasy w Polsce.

Dołącz