McCollum show w Portland ! Młody LaVert ponownie zaskakuje ! Kemba Walker w trybie automatycznym ! Czarne chmury nad Washingtonem.

Atlanta Hawks (3-7) 102 – 113 Charlotte Hornets (6-5)

Kozak meczu: Kemba Walker – 29 punktów, 3 zbiórki i 7 asyst.

Podbudowane ostatnim zwycięstwem nad Heat, przełamującym serie 4 przegranych spotkań Hawks zawitali dziś  do Charlotte aby odwiedzić ekipę Hornets. Drużyna z Karoliny Północnej zmotywowana atutem własnej hali walczyła o czwartą domową wygraną w tym sezonie. Mecz stał na bardzo wyrównanym poziomie. Ekipy regularnie wymieniały cios za cios. Po pierwszej połowie meczu Szerszenie wysunęły się na zaledwie trzy punktowe prowadzenie.

Atlanta już na początku czwartej kwarty wyrównała wynik spotkania ale następnie miało miejsce prawdziwe trzęsienie ziemi. Gospodarze wykorzystując błędy w obronie swoich oponentów zdołali uciec aż na 15 punktów. Bardzo dobra gra defensywna dwójki Williams – Hernangomez nie ułatwiała życia przyjezdnym. Ekipa z Georgii nie zdołała już odrobić strat.

W Charlotte niepodzielnie rządził Kemba Walker utrzymując miano statystycznie najlepiej punktującej jedynki wschodu.

Washington Wizards (2-8) 100 – 119 Dallas Mavericks (3-7)

Kozak meczu: Luka Doncic – 23 punktów, 6 zbiórek i 3 asysty.

W Texasie doszło do starcia ekip z bliźniaczym rekordem po 9 spotkaniach. Walcząca z ogromnym kryzysem drużyna z Stolicy ponownie oblała test potwierdzając tylko wielką potrzebę zmian w organizacji. Czarodzieje nie znaleźli recepty na młodych gniewnych w postaci Doncica i Smith’a jr wspieranych wzorcowo tej nocy przez Matthews’a.

Prowadzenie wywalczone w pierwszej kwarcie powiększało się z każdą następną. Niska skuteczność w obecnym sezonie John’a Wall’a dała ponownie o sobie znać mimo osiągnięcia double-double na poziomie 24 punktów i 10 asyst. Nie pomogło 28 oczek dorzuconych przez Bradleya Beala i Otto Portera juniora. Pod koszem dowodził Harrison Barnes który został liderem zbiórek całego spotkania zaliczając wejście smoka w końcówce meczu (19 punktów i 13 zbiórek). W ostatecznym rozrachunku Wizards przegrywają spotkanie wracając tym samym na ścieżkę porażek.

Brooklyn Nets (5-6) 104 – 82 Phoenix Suns (2-8)

Kozak meczu: Caris Levert – 26 punktów, 5 zbiórek i 1 asysta.

Nets na dalekim zachodzie zmierzyło się dziś z Suns które zdecydowanie nie tak wyobrażało sobie start sezonu, zajmując ostatnie miejsce w konferencji po 10 spotkaniach. Drużyna z Nowego Yorku pokonując w tym sezonie Proces czy Pistons udowodniała że może sprawić wiele niespodzianek. Brooklyn rozpoczął bez zbędnej presji z każdą minutą budując bezpieczna przewagę. Błyszczał Caris LeVert, jeden z młodych tegorocznych odkryć wschodu. Wsparcie ze strony Russella, Harrisa, Allena i Dinwiddie w zupełności wystarczyło by wywieźć z Arizony cenne zwycięstwo.

Po stronie gospodarzy liderem wśród zbiórek okazał się pierwszy wybór tegorocznego draftu – Deandre Ayton (13). Ciężar zdobywania punktów klasycznie spoczywał na Devinie Bookerze (20pkt) u Którego to już widać narastającą frustracje względem wyników. Oliwy do ognia dodali bezproduktywni w tym spotkaniu Ryan Anderson i TJ Warrenm. Suns przerwało serie 7 porażek w meczu z Grizzlies. Niestety po spotkaniu z Nets wszystko wraca do smutnej normy.

Milwaukee Bucks (8-2) 103 – 118 Portland Trail Blazers (8-3)

Kozak meczu: C.J McCollum – 40 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst.

Druga drużyna wschodu podejmowała dziś na wyjeździe trzecią ekipe z zachodu. Taki układ rzeczy gwarantował emocje. Kibice na ciężkim terenie w Oregonie liczyli na małą niespodzianke w rywalizacji z delikatnie faworyzowanym przeciwnikiem. Cała Ameryka była skupiona dodatkowo na rywalizacji Lillard vs Giannis. Tymczasem stało się coś nieoczekiwanego dla wielu. Mecz okazał sie istnym Cj Mccollum show.

Zawodnik imponował skutecznością i kreowaniem gry. Finalnie zdobywając prawie dwukrotnie razy więcej punktów niż szalony Grek. Losy spotkania przed otwarciem kwarty czawartej były sprawą otwartą. Popis umiejętności indywidualnych McCollum’a jednak zadecydował. Temu zawodnikowi podczas tego spotkania wychodziło praktycznie wszystko.

Trójka Antetokounmpo ,Lopez , Middelton mimo iż łącznie zdobyła 67 punktów była bezsilna wobec dyspozycji CJ’a tej nocy.

Redagował: Bartek Bartkowiak.

POLECANE