Hey Hey tu Buzzer NBA, czyli Horford Time w Bostonie, Problemy w Thunder, Świetne Rezerwy Raptors i Hornets, Wtopa Knicks w MSG oraz Coraz silniejsi Bucks…

Portland Trail Blazers (29-24) 96 – 97 Boston Celtics (39-15)

Kozak meczu: Al Horford – 22 punktów, 10 zbiórki i 5 asyst

Kiedy po pierwszej połowie meczu w Bostonie, gdzie Celtics przegrywali z Blazers 16 punktami, napisała do mnie koleżanka z Buzzera Ola i zapytała, czy oglądam, jak Lillard bije tyłki jej ukochanym Celtics? Odpowiedziałem, że spokojnie, chłopaki lubią gonić wynik i czarować w końcówkach. Kilkadziesiąt minut później okazało sie, że miałem rację, ponieważ na minutę przed końcem ostaniej ćwiartki to Boston prowadził roznicą 5 punktów. Wtedy sprawy wziął w swoje ręce Lillard, który w kilkanaście sekund zdobył 5 punktów i doprowadził do remisu. Na kolejne prowadzenie wyprowadził Celtics niesamowity zastępca Irwinga, Rozier, ale po chwilli Lillard ponownie ukąsił, kiedy to zaliczył akcję 2+1 i to Blazers wyszli na prowadzenie na zaledwie na 4 sekundy przed końcem. Nie mając na parkiecie Irwinga, piłka trafiła do Horforda, który niczym Dirk Nowitzki, zaliczył zwycięskiego czyściocha dla Celtics! Jedno pewne, powoli wszyscy życzymy Celtics finałów w tym roku, ponieważ radość i chemia w tym zespole to juz mistrzostwo swiata.

 

Milwaukee Bucks (29-23) 109 – 94 Brooklyn Nets (19-35)

Kozak meczu: Eric Bledsoe – 28 punktów, 4 zbiórki i 6 asyst

Na Brooklynie zawitali dziś Bucks, którzy po tym, jak zwolnili trenera Kidda, wyglądają całkiem jak inny zespół. Kolejny udany występ zaliczył powracający do formy po kontuzji Jabari Parker, który podobnie jak w debiucie tego sezonu przeciwko Knicks i tym razem na poziomie dwucyfrowym, 11 punktów w 17 minut. Mecz ten roztrzygnął sie na korzyść gości z Milwaukee już w pierwszej połowie, w której dominacja Bucks nie podlegała dyskusji. Bohaterem gości nie okazał sie dzis Giannis, ale duet Bledsoe-Henson.

Bledose na poziomie 28 punktów okazał się zdecydowanie najlepszym strzelcem tego spotkania, natomiast Henson dominował w pomalowanym z dorobkiem 19 punktów i 18 zbiorek. Brooklyn nie potrafil znaleźć dziś sposobu, aby powalczyc z Bucks, ale w ich szeregach coraz bardziej podoba mi sie debiutant Allen, zwróćcie na tego chłopaka uwage, bedzie kozakiem.

 

Atlanta Hawks (16-37) 99 – 96 New York Knicks (23-31)

Kozak meczu: Kent Bazemore – 19 punktów, 3 zbiórki i 2 asyst

W Nowym Jorku przez większość spotkania to gospodarze z Knicks utrzymywali bezpieczne kilkupunktowe prowadzenie przeciwko Hawks. Na zaledwie 50 sekund przed końcem mieli jeszcze 4 punkty przewagi, ale wtedy to właśnie zaczęły się emocje. Najpierw trójka Muscali, po czym pudło Quinna, a za chwile kolejna trójka Bazemore i to Hawks wyszli na 2 punktowe prowadzenie. Knicks mieli swoją szansę na zwyciestwo, ale pogrzebala ją głupia strata przy wyprowadzaniu piłki z boku, kiedy to Hardaway Jr. nastąpil na linię końcową. Dodatkowo niepokoi jedna rzecz – Porzingis po raz kolejny będąc najlepszym graczem na parkiecie, nie istnieje praktycznie w końcówce, co będzie bardzo potrzebne Knicks do przyszłych sukcesów.

 

Memphis Grizzlies (18-34) 86 – 101 Toronto Raptors (36-16)

Kozak meczu: Delon Wright – 15 punktów, 4 zbiórki i 4 przechwyty

W Kanadzie do Parku Jurajskiego wjechały dziś Niedźwiadki Grizzly! Trzeba oddac gościom z Memphis, że bardzo długo potrafili stawiać opór dużo wyżej notowanym Raptors. Kiedy zajrzysz w pomeczowe statystyki i zobaczysz, że duet gwiazdorów Toronto uzbierał łącznie zaledwie 24 punkty, to możesz pomyśleć, że Raptors dostali baty od Gasola i spółki. Ale chwilę później zrozumiesz po raz kolejny, że siła Ratpors to nie tylko ten duet gwiazd, ale cała drużyna z najlepszą ławką w lidze. To wlasnie rezerwowi Toronto po raz kolejny zrobili robotę na poczatku 4 kwarty i odjechali Grizzlies, dzięki czemu Raptors wygrali to spotkanie. Prosta sprawa, ciężko znaleźć inne tak mocne rezerwy w lidze jak na dalekiej północy… We The North!

 

Los Angeles Lakers (21-31) 108 – 104 Oklahoma City Thunder (30-24)

Kozak meczu: Brook Lopez – 20 punktów, 5 zbiórki i 5 asyst

 

W Oklahomie zawitali dziś młodzi Lakers, gotowi na kolejne potężne baty, jakie dwukrotnie zaserwowali im juz w tym sezonie Thunder. Ale tym razem, rozpoczynając mecz, była jedna zasadnicza różnica. OKC przystępowali do starcia z Lakers po serii 3 porażek, które maja miejsce odkąd, ze wzgledu na kontuzje, wypadł Andre Roberson. Tym razem popisy w ataku Westbrooka oraz Georga nie dawały wielkiej przewagi Thunder, ponieważ po drugiej stronie aż 6 graczy Lakers na poziomie podwójnej zdobyczy. Czwarta kwarta to kilkupunktowa przewaga gości z LA, którą gospodarze zniwelowali do zaledwie trzech punktów, po czym wymusili stratę Lakers, ale powtórka pokazała, że sędzia się pomylił. Nie ma co ukrywać, tydzień temu pisałem, że kontuzja Robersona bedzie miała ogromne znaczenie dla Thunder, i niestety się nie pomyliłem. Od tego czasu bilans OKC wynosi 1-4, ponieważ Andre dawał w obronie to, czego dziś Thunder brakuje: przejścia z dobrej obrony do szybkiego ataku. Muszą coś wymyślić aby zniwelować tą stratę.

 

Charlotte Hornets (23-29) 115 – 110 Phoenix Suns (18-36)

Kozak meczu: Nicolas Batum – 22 punktów, 4 zbiórki i 5 asyst

 

W Arizonie dziś miała miejsce podobna sytuacja, jak podczas meczu Raptors vs Grizzlies. To ławka rezerwowych zadecydowała o końcowym zwycięstwie gości z Hornets nad gospodarzami z Suns.  W czwartej kwarcie sami tylko rezerwowi Hornets zdobyli 25 punktów, przy zaledwie 16 punktach pierwszej piątki gospodarzy. W trzeciej kwarcie, po kolejnej trójce, Kemba Walker przeskoczył Della Curry i został najlepszym strzelcem za 3 w historii organizacji z Charlotte pod kątem ilości celnych trójek.

 

Smutna wiadomość dla Suns, ponieważ oprócz porażki, dodatkowo kontuzji doznał Devin Booker. Miejmy nadzieję, że to nic groźnego.