Hey Hey Tu Buzzer NBA!!! Czyli 50-tka McColluma, Szalony Szerszeń Kemba, Godny zastępca Irvinga

Memphis Grizzlies (18-32) 101 – 105 Indiana Pacers (29-23)

Kozak meczu: Bojan Bogdanovic – 21 punktów, 5 zbiórki i 1 asyst

W Indianie na początku spotkania z Memphis gruchnęła wiadomość, że Tyreke Evans nie zagra więcej dla Niedźwiadków, gdyż zapadła decyzja aby wytransferować go do innego zespołu. Trapieni dodatkowo kontuzjami goście mieli dziś do dyspozycji tylko 9 zawodników, ale na mecz wyszli bardzo zmobilizowani. Pierwsza ćwiartka rozpoczęła się po mysli Grizzlies, ale później zespołowo grający gospodarze odzyskali prowadzenie. Dziś 7 zawodników Pacers z podwójną zdobyczą, a do pierwszej piątki po kontuzji wrócił Myles Turner. Rozegrał on bardzo solidne spotkanie, na poziomie 15 punktów, 11 zbiórek i 3 bloki, a publiczność rozgrzał do czerwonosci jego blok z końcówki trzeciej części. Czwarta kwarta to wyrównane zawody, a świetnie grający największy z Niedzwiadków Gasol zaflirtował z triple-double, 23 punkty, 9 zbiórek i 6 asyst. Miał też wsparcie od Seldena, który z rekordem kariery zakończył mecz na poziomie 24 punktów. To po jego trójce na niecałą minutę przed końcem meczu Memphis wyszło na prowadzenie. Koncówka należała jednak do Indiany, w której zimną krew zachowali na linii rzutów wolnych Turner i Bogdanovic. W ten sposób obronili dziś ostatecznie swoje terytorium.

Los Angeles Lakers (19-31) 105 – 127 Orlando Magic (15-35)

Kozak meczu: Marreese Speights – 21 punktów, 4 zbiórki i 1 asyst

Na Florydę zawitali dziś Jeziorowcy z Los Angeles. Spotkanie od początku toczyło się pod dyktando gospodarzy z Orlando, a pierwsze skrzypce grali Speights, dziś na poziomie 21 punktów i Fournier, 19 punktow. Zespół odzyskał swoją magię, a każda ćwiartka meczu padła ich łupem. Największą dominację pokazali w trzeciej kwarcie, wygrywając ją 43-30. Decydującym czynnikiem porażki Lakers była dziś niska skutecznosc trójek, na poziomie 20% i w całym meczu trafili tylko 4 z nich, przy 18 Orlando. W zespole Lakers wyróżnić można Randle, 20 punktów, 9 zbiorek, a z ławki wspierał go Clarkson. Niestety było to za mało na grających zespołowo Magic.

Charlotte Hornets (21-29) 123 – 110 Atlanta Hawks (15-36)

Kozak meczu: Kemba Walker – 38 punktów, 2 zbiórki i 6 asyst

Jeżeli trafisz na nabuzowanego energią Szerszenia, to lepiej zejdź mu z drogi, bo cię boleśnie ukąsi. Tak dzisiaj rozpoczął sie mecz Charlotte z Atlantą, gdzie w pierwszej ćwiartce 18 punktów rzucił Kemba Walker, 38 w całym meczu, w tym 9 trójek. Do tego triple-double kozaka Batuma i bardzo solidne double-double Howarda sprawiło, że Jastrzębie nie miały za wiele do powiedzenia w tym meczu. W drużynie gospodarzy wyróżnić można Bazemore, 25 punktów i 5 asyst, a z ławki dobre zawody rozegrał Belinelli. To było zdecydowanie za mało na dobrze dysponowanych i grających zespołowo gości.

Philadelphia 76ers (24-24) 108 – 116 Brooklyn Nets (19-33)

Kozak meczu: Spencer Dinwiddie – 27 punktów, 2 zbiórki i 4 asyst

Młodzież z Philly przyjechała dziś do Brooklynu. Para Simmons – Embiid rozpoczęła spotkanie bardzo dobrze i pierwsza ćwiartka padła ich łupem. Potem jednak to gospodarze przejęli inicjatywę i nie oddali już prowadzenia do końca spotkania. Nets postawili ciężkie warunki i przy bardzo dobrej dyspozycji kozaka Spencera Dinwiddie, dziś na poziomie 27 punktów i wsparciu reszty zespołu, nie dali szans 76-Ers. Dodać trzeba jeszcze, że bardzo efektywny był dziś wchodzący z ławki Russell, który w 16 minut rzucił 22 punkty, dodał do tego 5 zbiórek i 3 asysty. Różnicę zrobiła też obrona Brooklynu, która lepiej broniła pomalowanego, do tego zespół zebrał więcej piłek po obydwu stronach tablicy. Dziś Embiid z monster double-double na poziomie 29 punktów i 14 zbiórek, a Simmons dołożył swoje 24 punkty i 7 asyst. W dobrym stylu powrócił też po kontuzji JJ Redick, który zdobył solidne 20 punktów, był też aktywny w obronie, co dobrze wróży na kolejne spotkania, ale dziś okazało sie to za mało na efektownych Nets.

Miami Heat (29-22) 89 – 91 Cleveland Cavaliers (-)

Kozak meczu: LeBron James – 24 punktów, 11 zbiórki i 5 asyst

W Cleveland gospodarze mieli dużo do udowodnienia w starciu przeciwko Heat. Drużyna potrzebowała zwycięstwa, które pozwoli myśleć, że kontuzja Love nie znaczy dla Kawalerii kolejnego kryzysu. W takich momentach najbardziej zmotywowany na parkiecie jak zawsze jest Lebron James. Mimo tragicznej skuteczności na poziomie 35%, dzięki kluczowej trójce Crowdera, który zastąpił Love w pierwszej piątce, Kawaleria ostatecznie wymęczyła zwyciestwo i obroniła swoj Land, ale po raz kolejny ich gra momentami wyglądała naprawde słabiutko. James dzis po raz kolejny głównym aktorem z 24 punktami, 11 zbiórkami oraz 4 asystami, dzięki czemu choć na chwilę cala ekipa może złapać oddech przed kolejnych starciem.

New York Knicks (23-29) 73 – 103 Boston Celtics (37-15)

Kozak meczu: Terry Rozier – 17 punktów, 11 zbiórki i 10 asyst

W Bostonie Celtics przystępowało do starcia z Knicks bez kontuzjowanego Irvinga. W jego miejsce do pierwszej piątki wskoczył Terry Rozier, który juz w pierwszej kwarcie eksplodował na poziomie 11 punktów. Zastępca Irvinga został zaledwie drugim graczem w historii, ktory uzyskał w debiucie, w pierwszej piatce, triple-double. W całym spotkaniu wykręcił 17 punktów, 11 zbiorek oraz 10 asyst. Boston dodatkowo mimo braku Irvinga, dosłownie rozbił Knicks, dominując od poczatku do końca meczu. W szeregach Knicks jedynie Kanter potrafił dziś przeciwstawić sie Celtics, zdobywając solidne double-double na poziomie 17 punktów, 17 zbiorek.

Chicago Bulls (18-33) 108 – 124 Portland Trail Blazers (29-22)

Kozak meczu: CJ McCollum – 50 punktów, 5 zbiórki i 2 asyst

W Portland byliśmy dziś świadkami prawdziwego show ze strony McColluma, który dosłownie oszalał przeciwko Bulls do poziomu 50 punktów w 29 minut! Strzelec Portland juz w pierwszej kwarcie zakończył emocje w tym spotkaniu, kiedy to uzbieral 28 pkt, a Blazers zdemolowało gosci w okresie 19-43. W całym spotkaniu McCollum trafił 18 ma 25 rzutow, co z pewnością zapamiętamy na dlugo! Nie ma co, kazda noc w NBA, to kolejna piekna historia!

Dallas Mavericks (16-36) 88 – 102 Phoenix Suns (18-34)

Kozak meczu: Josh Jackson – 21 punktów, 8 zbiórki i 2 asyst

W Phoenix w koncu zaświeciło dziś słońce! Po kilku fatalnych występach, Suns poczuli radość z wygranej, dzięki zwycięstwu przeciwko Dallas. O wszystkim w tym meczu zadecydowała pierwsza kwarta, w której Suns odjechali na 20 punktów przewagi, których nie oddali juz do konca. Dallas, którzy przez cały mecz rzucali na poziomie zaledwie 36%, nie mogli odnaleźć rytmu w ataku i to gospodarze świętowali zwyciestwo w Arizonie. Niestety zwyciestwo okupione zostało strasznie wyglądającą kontuzją Caanana, który niestety opuści resztę sezonu z powodu złamanej kostki. Ciężko było na to patrzeć i mozna mu tylko życzyć szybkiego powrotu do zdrowia.