Hej Hej Tu Buzzer NBA! Dzis o poranku zamach na Westbrooku, „Grecki Świr” na obrotach w Chicago, kolejna chwila grozy w Pelicans…

Milwaukee Bucks (26-22) 110 – 96 Chicago Bulls (18-32)

Kozak meczu: Giannis Antetokounmpo – 27 punktów, 9 zbiórki i 8 asyst

W Chicago doszło do europejskiego pojedynku gwiazdorów obu drużyn. Z jednej strony „Grecki Świr”, z drugiej „Dzieciak z Finlandii”. Każdy z nas ostrzył sobie apetyt przed meczem, ponieważ dodatkowo była okazja zobaczyć młodych gwiazdorów bez zarywania nocki. Niestety wielkich emocji dzis zabrakło, poniewaz dominacja Antka i jego Bucks nie podlegała dyskusji od początku do końca tego meczu. Ilość wsadów i niesamowitych fizycznych zagrań Greckiego Świra wystarczyłaby chyba na połowę Top 10 ostaniej nocki. Oto jedno z nich:

Przewaga gości kilkukrotnie sięgała granicy 20 punktów i ostatecznie dość gładko Bucks zdobywają Chicago. W pojedynku europejskich gwiazd, Antek z dorobkiem 27 punktów, 9 zbiorek i 8 asyst, natomiast Lauri również nie ma się czego wstydzić, wykręcając 17 punktów, 10 zbiorek.

 

Phoenix Suns (17-33) 102 – 113 Houston Rockets (35-13)

Kozak meczu: James Harden – 27 punktów, 10 zbiórki i 8 asyst

W Houston Rockets już w drugiej minucie spotkania przeciwko Suns, kontuzji nogi doznał Trevor Ariza. Podczas wejścia pod kosz faulowany był dosyć ostro przez Chrisa, po czym opuścił parkiet i juz na niego nie powrócił. Mimo takiego startu meczu, Rockets stosunkowo małym nakładem sił kontrolowali mecz do samego końca, na tyle łatwo, że Chris Paul opuścił parkiet na blisko 10 minut przed końcem spotkania. Niektórzy kibice mogli się zastanawiać, czy może Paul doznał kolejnej kontuzji, ale na szczęście nic z tych rzeczy, ponieważ po meczu coach gospodarzy potwierdził, że było to planowane. Liderem Rockets był dziś Harden, któremu do triple-double zabrakło zaledwie 2 asyst, wykręcając 27 punktów, 10 zbiorek, 8 asyst.

 

LA Clippers (25-24) 112 – 103 New Orleans Pelicans (27-22)

Kozak meczu: Blake Griffin – 27 punktów, 12 zbiórki i 7 asyst

W Nowym Orleanie pierwszy mecz po szokującej kontuzji swojego gwiazdora Cousinsa, rozgrywali Pelicans, którzy gościli Clippers. Dzięki świetnej grze Davisa gospodarze schodzili po pierwszej połowie do szatni z 11 punktowym prowadzeniem. Pierwszym decydującym momentem tego spotkania okazała sie 3 ćwiartka, podczas której Clippers, głównie dzięki rzutom za 3 zdominowali tę cześć gry na poziomie 29-15. W ostatniej kwarcie ambitni gospodarze walczyli do samego końca, choc kibice zgromadzeni w Hali przeżyli kolejne sekundy grozy, kiedy to na niespełna 2 minuty przed końcem, podczas próby wejścia pod kosz poślizgnął sie Davis, co skończyło sie groźnie wyglądającym szpagatem.

Na szczescie po kilku sekundach gwiazdor Pelicans powstał o własnych siłach. Decydujący cios tego spotkania nastąpił 43 sekundy przed końcem, kiedy to Griffin odpalił trójeczkę, dzięki czemu Clippers jako pierwsi pokonują osłabionych brakiem „Boogie” gospodarzy. Blake dziś na poziomie 27 punktów, 12 zbiorek oraz 7 asyst został głównym autorem zwycięstwa.

 

Detroit Pistons (22-26) 0 – 0 Cleveland Cavaliers (29-19)

Kozak meczu: LeBron James – 25 punktów, 8 zbiórki i 14 asyst

W Cleveland gospodarze podejmowali Pistons z nadzieją na drugie z rzędu zwycięstwo. Początek to zespołowa gra Kawalerii, która jednak nie potrafiła odjechać znacząco rywalom z Detroit. James czarował asystami i po raz kolejny wyglądał na tego, któremu najbardziej zależy na zwyciestwie. W drugiej kwarcie głównie za sprawą Harrisa, Pistons odrobili drobną stratę z pierwszej ćwiartki i wyszli na prowadzenie jeszcze przed przerwą, co z pewnością podziałało mobilizująco na Lebrona. Jeden z najbardziej ambitnych graczy w historii wyszedł na drugą połowę mocno zmotywowany, popisując się festiwalem asyst, których łącznie uzbierał 14. Dzielnie go wspierał w tej części gry Thomas, który w samej 3 kwarcie dorzucił 10 punktów i to Kawaleria w koncu z pierwszym zwyciestwem „back to back” od grudnia zeszłego roku. Na plus dodatkowo, że solidnie zagrała cala pierwsza piątka i z odpowiednim wsparciem z ławki, więc może najgorsze już za Cavs.

 

Los Angeles Lakers (19-30) 111 – 123 Toronto Raptors (33-15)

Kozak meczu: DeMar DeRozan – 19 punktów, 1 zbiórki i 7 asyst

Świeżo nominowany na trenera Wschodu podczas meczu gwiazd Dwayne Carey, miał dziś okazję kierować swoimi Raptors przeciwko młodzieży z Lakers. Pierwsza połówka to pełna kontrola ze strony Raptors, w szeregach których pierwsze skrzypce grał Derozan. Do kilku agresywnych starć doszło pomiędzy Valanciunasem a Randle, co zakończyło się technicznymi dla jednego i drugiego, a „solówka” wisiała w powietrzu. Poza tym pojedynkiem nie oglądaliśmy w tym spotkaniu wielu emocji, ponieważ Raptors kontrolowali przebieg spotkania, a ostatecznie bohaterem meczu został rezerwowy Fred VanVleet, który w zaledwie 20 minut z ławki, zakończył spotkanie z rekordem kariery 25 punktów.

 

Philadelphia 76ers (24-22) 112 – 122 Oklahoma City Thunder (30-20)

Kozak meczu: Russell Westbrook – 37 punktów, 9 zbiórki i 14 asyst

Wszyscy pamiętamy, kiedy to w grudniu thriller pomiędzy 76-Ers, a Thunder zakończył się wysłaniem Embiida do domu przez Westbrooka, który będąc jeszcze na parkiecie zaszydził lekko z centra Philadelphi. Odpowiedź na tamto zdarzenie nastąpiło już w pierwszej kwarcie dzisiejszego mega starcia w Oklahomie. W pierwszej ćwiartce Embiid urwał się obrońcy i rozpędzony rozjechał prawie Westa, urywając obręcz, choc trzeba oddać Russellowi, że miał „jaja”, aby próbować zatrzymać dzika z Philadelphii.

Westbrook szybko odpowiedział już w kolejnej kwarcie podobnym zagraniem i trzeba mu oddać, że rozgrywał świetny mecz. Wspierany przez kolejnego gwiazdora z OKC, Georga, który dziś łącznie na poziomie 31 punktów, West szalał po obu stronach parkietu. Run 15-0 z trzeciej kwarty pozwolił gospodarzom na chwilę oddechu, ale mlodzież z Philly wcale nie miała ochoty sie poddać i z kolei odpowiedziała runem 2-10 na poczatku czwartej kwarty. Kilka minut później, po pięknym przechwycie i punktach Simmonsa, na tablicy widniał remis po 101. Ostatnie minuty to jednak kolejny popis Westbrooka, który oprócz punktów, obsługiwał kolegow asystami, a po zwycięskim gongu kazał wynosić sie gościom z Philly do siebie. Piękne meczycho oglądaliśmy w Oklahomie.

 

Sacramento Kings (15-34) 98 – 113 San Antonio Spurs (33-19)

Kozak meczu: Bryn Forbes – 23 punktów, 3 zbiórki i 2 asyst

W San Antonio swoje 69 urodziny obchodził dziś Coach Popovich, a gospodarze podejmowali Kings. Było jasne ze Spurs nie mogą powtórzyć tego, co wydarzyło się podczas kompromitującej porażki sprzed kilkudziesięciu godzin w starciu z Philadelphią. Po stronie Kings 41-letni Carter zdobył 21 punktów w zaledwie 26 minut, stając sie najstarszym graczem z dorobkiem ponad 20 punktów od 1989 roku, kiedy dokonał tego sam Kareem Abdul Jabbar. Niestety wyczyn Cartera nie pomógł Sacramento pokonać gospodarzy, którzy dosyć gładko ograli ostatecznie Kings. Oprócz liderów z pierwszej piątki, w szeregach Spurs robotę zrobili dzis rezerwowi w postaci 15 punktów Ginobili oraz przede wszystkim Forbes, który eksplodował na poziomie 23 punktów, dzieki czemu San Antonio nie zepsuło urodzin swojemu legendarnemu trenerowi.

POLECANE