Hej Hej tu Buzzer NBA!!! Czyli Rzeź w Ohio z paliwem rakietowym w tle, Mistrzowie na kolanach w górach Colorado, Don Rubio wariuje przeciw Spurs, Miro debiutuje, ale przegrywa, Pistons i Clippers pozytywnie po zmianach…

Chicago Bulls (18-34) 103 – 113 LA Clippers (26-25)

Kozak meczu: Tobias Harris – 24 punktów, 4 zbiórki i 2 asyst

W Los Angeles prawdziwy popis swoich umiejętności w starciu z Bulls, dał dziś debiutujący w barwach Clippers Tobias Harris. Nowy nabytek gospodarzy robił w ataku dosłownie wszystko. Od trójeczki po efektowne wejścia pod kosz. Godnie go wspierał powracający do formy po kontuzji Danilo Galinari, który spalił na poziomie 24 punktów. Jak widać Harris godnie zastapił Griffina, a kibice Clippers wciąż powinni wierzyć, że zobaczą playoffs w tym sezonie. Gorsze nastroje po stronie Chicago, którzy odnotowują 6 przegraną z rządu.

Miami Heat (29-24) 107 – 111 Detroit Pistons (25-26)

Kozak meczu: Andre Drummond – 23 punktów, 20 zbiórki i 4 bloki

Aż milo patrzeć jaka wesoła koszykówka dominuje od kilku dni w Detroit. W starciu z Heat, mimo wyrównanego spotkania, gracze Pistons prezentowali taką chemię w zespole, jakby przebywali ze sobą od lat! Współpraca Griffina z Drummondem może być nową jakością w tej lidze. Choć pierwsza połowa to delikatna przewaga Pistons, to 3 kwarta była popisem Dragica, który samodzielnie w tym czasie odpalił na poziomie 15 oczek. Ostatnia część gry to ponownie zespołowa radosna koszykówka Detroit, w szeregach których wyróżnić można dziś caly zespół, ale niech będzie, że decydująca trójka Isha Smitha, bedzie jednocześnie hołdem dla bohatera, ponieważ rozgrywający Pistons uzbieral do tego 25 punktów.

Philadelphia 76ers (25-25) 92 – 100 Indiana Pacers (-)

Kozak meczu: Lance Stephenson – 14 punktów, 9 zbiórki i 4 asyst

W Indianie gościli dziś młodzi z Philly, w szeregach których po raz pierwszy w karierze w meczu „back to back” wystąpił Embiid. The Process powoli zapomina o kontuzjach i dziś robił wszystko, aby zwyciężyć z lekko faworyzowanym zespołem Pacers. Jego solidne double-double trzymało wynik prawie do samego końca tego meczu. Napisałem prawie, ponieważ w tym wyrównanym spotkaniu decydujące rzeczy działy w się w ostatniej ćwiartce, w której show po raz kolejny dał ulubieniec publiczności w Indianie, Stephenson. Ten Wariat nie tylko rzucił w tym czasie 12 ze swoich 14 punktów, ale również asystował, i bronił jak ściana w obronie, dzięki czemu Pacers bronią terenu w Indianapolis.

Washington Wizards (30-22) 115 – 98 Orlando Magic (15-26)

Kozak meczu: Otto Porter Jr. – 20 punktów, 4 zbiórki i 5 asyst

W Orlando Marcin Gortat, który posiada swój prywatny dom w tej okolicy, czuł sie jak u siebie, odwiedzając Magic ze swoim Wizards. Gortat na swoim poziomie z solidnym double-double, przyczynił sie do łatwego zwycięstwa nad osłabionymi kolejnymi kontuzjami Magic. Nie ma co ukrywać, że pod nieobecnosc Johna Walla, zespół ze stolicy probuje przejąć Bradley Beal. Ostanie jego komentarze wobec kontuzji Walla, mogą świadczyć o małym braku chemii miedzy dwoma gwiazdorami Wizards. Beal prowadzi Wizards do 4 zwycięstwa z rzedu zdobywając 18 punktów, a do tego dorzuca jeszcze 8 asyst, wyraźnie próbując wskoczyć więcej w rolę rozgrywajacego.

Houston Rockets (38-13) 120 – 88 Cleveland Cavaliers (30-21)

Kozak meczu: Chris Paul – 22 punktów, 8 zbiórki i 11 asyst

W Cleveland dziś na krótko, bo każdy widzial co sie wydarzyło. Mozna tylko napisac „Point God Alert” badz „Egzekucja w Ohio”. Rockets dosłownie rozjechali Cavs na wyjeździe 120-88!

Chris Paul w zaledwie 27 minut zdobył 22 punkty, 8 zbiorek oraz 11 asyst, przy kosmicznym +47, kiedy przebywał na parkiecie! Rockets momentami dosłownie zabawiali się nieprzyzwoicie z gospodarzami. Obrona Cavs nie istniała, chłopaki zagrali jakby niektórzy domagali sie wyrzucenia z klubu badz zwolnienia trenera.

 

Wściekły LeBron po meczu, krótko skomentował to co się stało: „Brak mi słów, bilans 0-8, w narodowej telewizji powinni nas nie pokazywać do końca sezonu”- James. Coś się wydarzy w najbliższych godzinach w Ohio…bez dwóch zdań. Najnowsze plotki to próba ściągnięcia z Lakers Randla, Clarksona oraz Nance za jednego zawodnika, wiec raczej z dużym nazwiskiem.

New Orlean Pelicans (28-24) 107 – 118 Minnesota Timberwolves (34-22)

Kozak meczu: Jimmy Butler – 30 punktów, 8 zbiórki i 7 asyst

W Minnesocie zadebiutował Mirotic, ktory zasilił szeregi Pelicans. W starciu z Wolves, Miro szybko potwierdził jak dobra była to decyzja, ponieważ w całym spotkaniu uzbieral imponujące 18 punktów, 12 zbiorek. Dodatkowo po stronie Pelicans, kolejny Monster Game zaliczył Davis, 38 punktów. Mimo tych solidnych numerków po stronie gości, to gospodarze kontrolowali przebieg tego meczu od poczatku do samego końca. Jimmy „The Bucket” Butler po raz kolejny szalał po obu stronach parkietu, z piękną linijką 30 punktów, 8 zbiorek, 7 asyst. Jak zawsze na swoim poziomie zagrał Towns, dzieki czemu Wolves ostatecznie pokonują u siebie Pelicans.

Utah Jazz (24-28) 120 – 111 San Antonio Spurs (34-21)

Kozak meczu: Ricky Rubio – 34 punktów, 3 zbiórki i 9 asyst

No przyznam ze tego co sie stało w starciu pomiędzy Spurs a Jazz, nigdy bym nie przewidział. Pod nieobecność Mitchella, Ricky Rubio absolutnie oszalał, zwariował, odleciał i ze swoim rekordem kariery 34 punktów, poprowadził Jazz do wyjazdowego zwycięstwa przeciw ekipie Popovicha. Pamietam czasy, kiedy pisaliśmy, że Rubio to prawdziwy rzutowy dramat, a tu proszę. Takie rzeczy tylko w NBA. Dodatkowo w tym meczu Rubio nie zapomniał jak sie asystuje i obsłużył swoich kolegow 9-krotnie. Sam pierwszy raz usłyszałem dzis o Royce O’Nealu, który dziś z ławki dorzucił dla Jazz 18 oczek. Mimo 31 punktów Aldridga, Spurs odnotowują 3 porażkę w ostatnich 5 meczach, ale czuję, że za ten mecz wyjątkowo mocno dostanie im sie od Popa!

Golden State Warriors (41-12) 108 – 115 Denver Nuggets (28-25)

Kozak meczu: Will Barton – 25 punktów, 5 zbiórki i 4 asyst

 

Wczoraj przed meczem pomiędzy Nuggets vs Warriors, chcialem napisać, że cos czuję, że Denver pokona mistrzów ich wlasna bronią. Choć nie widziałem tego spotkania na żywo, to okazało sie, że miałem troche racji. Zaledwie 8 trafionych trójek ze strony Warriors nie mogło wróżyć łatwego dla nich scenariusza. Choć po stronie gospodarzy ilość czyściochów za trzy zatrzymała się na poziome 12, to i tak przed ostatnią ćwiartką pewnie prowadzili obrońcy tytulu. Czwarta kwarta to szalona pogoń gospodarzy, którzy na 3 minuty przed końcem doprowadzili do remisu po 102. Decydujący a zarazem zwariowany moment tego spotkania miał miejsce na 2:12 przed końcem. Przy remisie po 104, Harris wjeżdżając pod kosz, spudłował własnego Dunka, ktory niespodziewanie zamienił sie na asystę dla Jokica, który odpalił trójeczke, dająca przewagę Nuggets. Tej przewagi nie oddali juz do końca. Warto zauważyc, że zwycięstwo Nuggets rozegrało się na oczach rekordowej widowni w Pepsi Arena. Kiedy Denver w gazie, rozjadą wszystkich!

Dallas Mavericks (17-36) 106 – 99 Sacramento Kings (16-36)

Kozak meczu: Harrison Barnes – 18 punktów, 2 zbiórki i 1 asyst

Na koniec tej szalonej nocy, Dallas, dzięki run 18-0 w czwartej kwarcie odrobili straty i pokonali na wyjeździe Sacramento. W hali gospodarzy owacyjnie powitany został, zasiadający w pierwszym rzędzie, Jason „White Chocolate” Williams. Gospodarze niemal w każdym meczu wychodzą z inną pierwszą piatka, co powoduje, że trudno przygotować na nich swoja taktykę, ale dzis 6 graczy Mavs z podwojna zdobyczą zrobiło robotę!