Embiid po swoje w Miami. Marcin w piątce pomaga pokonać Warriors. Pelikany rozjechały Raptory. Wiecej radości w stolicy. Kings w końcu lepsi od Popovich Team.

Orlando Magic (6-8) 109 – 117 Washington Wizards (4-9)

Kozak meczu: John Wall – 25 punktów, 4 zbiórki i 10 asyst

Maly cud w stolicy! Wizards wygrywają drugi mecz z rzędu. Mimo, że Orlando wpadło w pelnym składzie, gospodarze utrzymali poziom w ostatniej ćwiartce i wygrali. W końcu mały progres na tablicach, na których od poczatku sezonu był prawdziwy dramat.

Dwight Howard powolutku robi różnicę, co miejmy nadzieję poprawi sytuację Wizards. John Wall na lepszym procencie od 2-3 spotkań, to też miła niespodzianka.

 

Philadelphia 76ers (9-6) 124 – 114 Miami Heat (5-8)

Kozak meczu: Joel Embiid – 35 punktów, 18 zbiórki i 3 asyst

No nie ma co już się zastanawiać. Wedlug mojego skromnego zdania, Embiid to najlepszy center tej ligi. Myśląc o tym, przychodzi mi na myśl jeszcze Anthony Davis, ale ten kocur równie często na pozycji nr 4. Proces dominuje w kolejnym meczu i to przeciwko innemu wielkoludowi, jakim jest Hassan Whiteside. Choć jeszcze w poprzednim sezonie, na zmianę dzielił się pozycją lidera w zespole z Simmonsem, tak dzis Sixers to powoli wielki lider-Proces. Mimo wyrównanego meczu, jego 35 punktów pozwoliło pokonać Heat, a teraz czekamy na debiut Butlera. Tylko ten Fultz, kiepsko!

 

New Orleans Pelicans (7-6) 126 – 110 Toronto Raptors (12-2)

Kozak meczu: Jrue Holiday – 29 punktów, 3 zbiórki i 14 asyst

Ale dziś Pelicans dali lekcję pokory Raptors! Mimo braku Paytona oraz Mirotica, Pels wpadli do Jurassic Park i bez większych problemów pokonali liderów Wschodu! Ciężko wyróżnić jednego zawodnika po stronie gości, ponieważ na wyróżnienie zasłużył każdy.

Świetna decyzja trenera o wprowadzeniu do pierwszej piątki Juliusa Randle, który od kilku spotkań robi różnicę.

Po stronie Raptors, zawiódł dziś Lowry, ale na tak dysponowanych Pelicans trudno było znaleźć odpowiedź. Pełna dominacja. W Nowym Orleanie powoli wszystko wraca do normy!

 

Dallas Mavericks (5-8) 103 – 98 Chicago Bulls (4-10)

Kozak meczu: Harrison Barnes – 23 punktów, 5 zbiórki i 4 przechwyty

Słabsza skuteczność Chicago nie pozwolila im na pokonanie u siebie gości z dalekiego Texasu. W obronie przeciwko młodemu Wendell-Carter Jr., raz jeszcze różnicę zrobił DeAndre Jordan. Choć po raz kolejny liderem Bulls został LaVine, który na parkiecie spędził łącznie 41 minut, to jego slabsza skuteczność zadecydowała w dużym sensie o porażce w tym wyrównanym meczu.

Po stronie Dallas skromniej dziś Doncic, ale za to większe wsparcie ze strony ławki, co zadecydowało ostatecznie o zwycięstwie Mavs.

 

Utah Jazz (7-6) 96 – 88 Memphis Grizzlies (7-5)

Kozak meczu: Joe Ingles – 19 punktów, 6 zbiórki i 5 asyst

Bardzo cenne zwycięstwo z ponownie trudnego parkietu, jakim ostatnio staje się Memphis, wywożą Jazz! Mimo dramatu, jaki w ataku zagrał dziś Mitchell, 3 na 14 z gry, Utah ostatecznie zespołowo przełamali gospodarzy.

Choć skuteczność w ataku obudwu zespołów powodowała dziś łzy w oczach kibiców, to o wszystkim zadecydowała lepsza dyspozycja Jazz z dystansu. Kolejny raz swoje zrobił białasek Joe Ingless, który z uśmiechem na twarzy, ponownie najlepszym strzelcem zespołu.

 

Brooklyn Nets (6-8) 113 – 120 Minnesota Timberwolves (5-9)

Kozak meczu: Karl-Anthony Towns – 25 punktów, 21 zbiórki i 3 asyst

Walcząca z wewnętrznymi problemami Minnesota przegrała aż pięć ostatnich spotkań. Do tego wszystkie wyjazdowe. Powrót na własną halę w połączeniu z wielką wymianą Butlera, wydawał się najlepszą możliwą okazją do przełamania. Rywalem Nets, które zostało zatrzymane dopiero w ostatnim spotkaniu przez panujących mistrzów NBA. Wcześniej trzy wygrane z rzędu w tym bardzo cenne nad Pistons i wyjazdowe z Nuggets.

Brooklyńska młodzież, grając bez presji z wyżej notowanymi przeciwnikami, potrafiła napsuć sporo krwi czołówce. Sam mecz okazał się wyrównany tylko w pierwszej kwarcie, wygranej jednym punktem przez drużynę z Nowego Yorku. Wilki w każdej następnej części sukcesywnie zdobywały przewagę. Pomogła w tym świetna postawa pary Rose – Teague. Były MVP razem z byłą gwiazdą Jastrzębi zanotowali łącznie 47 punktów.

Jeff został też najlepszym asystującym na parkiecie przy 11 asystach. Była to jednak głównie noc Townsa. Zawodnik z Dominikany zanotował double-double zbierając aż 21 razy! Przy pomocy Taja Gibsona (9 zbiórek) przypomniał trybunom swój potencjał oraz to, że jednynka w drafcie nie była przypadkiem. Nie pomogło 31 zdobytych punktów przez D’Angelo Russella.

Wychowanek Ohio State probówał brać na siebie ciężar gry, ale było to zbyt mało wobec dobrej postawy Wilków. Kibice T-Wolves w troszkę lepszych nastrojach, oczekując debiutu Sarica i Covingtona.

 

Phoenix Suns (2-11) 101 – 118 Oklahoma City Thunder (8-5)

Kozak meczu: Paul George – 32 punktów, 8 zbiórki i 6 asyst

Thunder niespodziewanie w ostatnim spotkaniu uległo Mavericks. Dallas tym samym zatrzymało serię aż siedmiu wygranych Oklahomy. Dzisiejszej nocy na własnej hali przyszedł czas na rywalizację ze skazywanym na porażkę Phoenix. Suns jest obecnie najsłabszą drużyną na silnym Zachodzie. Słońca po 12 spotkaniach nie zanotowały jeszcze wyjazdowego zwycięstwa, przegrywając trzy ostatnie mecze.

Pogrom rozopczął się już od pierwszej kwarty. Gospodarze wygrali ją aż 19 punktami! Brak Russella Westbrooka nie powstrzymywał Thunder przed bardzo dobrą grą ofensywną. Paul George z najlepszym wynikiem w sezonie. Nie cichną echa, że dla wielu OKC wygląda drużynowo lepiej w rotacji ze Schroderem niż Westbrookiem.

54 punkty trójki Warren, Booker i Ayton okazały się kroplą w morzu potrzeb. Bardzo dobra zmiana Crawforda i pierwszoroczniaka Bridgesa również nie pomogły. Drużyna z Arizony przegrywa 11 mecz sezonu.

 

San Antonio Spurs (7-5) 99 – 104 Sacramento Kings (8-6)

Kozak meczu: Bogdan Bogdanovic – 22 punktów, 1 zbiórki i 3 asyst

Spurs zmotywowane ważnym domowym i lokalnym zwycięstwem nad Rockets gościło dzisiaj w stolicy Californii. Kings podrażnione porażką nad odwiecznym rywalem w postaci Lakers, nie zamierzało łatwo oddać wygranej na własnej arenie. Mecz był regularną wymianą ciosów, w której każda z drużyn wymieniała uprzejmości punkt za punkt.

Genialny powrót Bogdana Bogdanovica po kontuzji! Serb, dostając dzisiaj aż 24 minuty, zanotował 22 punkty z ławki będąc najlepszym punktującym Sac Town obok Foxa (19 punktów). U radzących sobie bez Gasola gości, najlepszym okazał sie już standardowo DeMar DeRozan (23 punkty). Sacramento wygrywa ósme spotkanie sezonu, tym samym umacniając swoją pozycję w Konferencji Zachodniej.

 

Golden State Warriors (11-3) 116 – 121 LA Clippers (8-5)

Kozak meczu: Lou Williams – 25 punktów, 2 zbiórki i 6 asyst

Ekipa z Oakland gościła dziś w Staples Center. Hala Clippers jest w tym sezonie ich prywatną twierdzą. Wygrali na niej wszystkie 4 spotkania preseasonu i 5 spotkań sezonu zasadniczego na 6 odbytych. Lob City triumfowało w ostatniej serii gier nad Bucks. Apetyt kibiców w Los Angeles rośnie z każdym pojedynkiem.

Spotkanie od pierwszej minuty rozpoczął Marcin Gortat (12 punktów i 6 zbiórek w 20 minut). Warriors z wracającym Greenem jednak bez Curry’ego, ani razu w regulaminowym czasie nie wyszło na prowadzenie! Mistrzowie potrafili jednak odrobić 14 punktów straty i doprowadzić do dogrywki! Doliczony czas gry owocował w masę emocji. Gospdarze wygrali ją 15:10 i zapewnili mistrzom trzecią porażkę w sezonie!

Triple double niesamowitego Duranta i 31 punktów Klaya nie wystarczyło na zespołowość Clippers. W drużynie gospodarzy grający z ławki Lou Williams i Montrezl Harrell, zanotowali łacznie 48 oczek. Perspektywa powrotu Avery Bradleya jeszcze bardziej rozpala wyobraźnię w Californii.

POLECANE