Piękny gest Riversa wobec Dirka! Boogie porządził w Charlotte! Brooklyn nie zwalnia! Zachodnie Słońce oślepiło Miami! Grizzlies bez ukłonów wobec Króla! KAT pozamiatał Kings!

Golden State Warriors (43-17) 121 – 110 Charlotte Hornets (28-32)

Kozak meczu: DeMarcus Cousins – 24 pkt, 11 zb. i 3 as.

Nie byliśmy świadkami wielkiej niespodzianki w Charlotte. Golden State, pewnie dominuje gospodarzy przez trzy kwarty, kontrolując wydarzenia na boisku. Nie zmuszeni do wielkiego wysiłku gracze z Oakland, pozwolili się zaskoczyć tylko w końcowej fazie trzeciej kwarty. Czwarta ćwiartka, to wyprowadzenie 17 punktów przewagi i spokojna kontrola aż do syreny. Warriors, udanie rozpoczyna swój wyjazd na wschód. Po porażce z Rockets, wygrana na arenie niedawno goszczącej Weekend gwiazd. Cała wielka piątka aktualnych mistrzów, przekroczyła barierę 14 oczek w spotkaniu. Double-double Greena i Cousinsa, po cztery trójki Curry i Duranta, wsparte 26 punktami Thompsona. Klay, najlepszym punktującym gości z Kalifornii. Dwudzieste wyjazdowe zwycięstwo liderów Konferencji Zachodniej. DMC, komicznym rzutem butem Lamba, skradł show w Spectrum Center.

Druga kolejna porażka Szerszeni. Mecz życia czwartego wyboru draftu 2013. Cody Zeller, zdobywa 28 punktów, dokładając trzy bloki. Maestro Walker, tym razem na poziomie 23 oczek, przy okazji zostając najlepszym strzelcem rzutów osobistych w historii organizacji, wyprzedzając samego Della Curry. Wobec aktualnej dyspozycji Magic, Hornets bliskie wypadnięcia z topowej ósemki Wschodu.

Co dalej?

Warriors – wyjazd do Miami.
Hornets – przyjazd Rakiet.

 

Portland Trail Blazers (37-23) 123 – 110 Cleveland Cavaliers (14-47)

Kozak meczu: CJ McCollum – 35 pkt, 7 zb. i 2 as.

Mecz pokazowy, dlaczego mimo wszystko nie warto lekceważyć słabszego przeciwnika. Blazers wpadło do Ohio, spełnić swoją powinność. Zgodnie z planem, po pierwszej połowie rozbijając gospodarzy aż 23 punktami. Piknikowe nastroje doprowadziły jednak do odrobienia przez Cleveland aż dwudziestu punktów straty! Portland, w ostatnie 5 minut gry, było zmuszone ponownie uciekać z wynikiem. Widowiskowa lekcja na przyszłość, zakończona happy endem. Seria czterech wygranych Rip City. Siedem trójek McColluma, 21 oczek Lillarda i po 15 punktów Nurkica i młodszego z braci Curry. Seth, bez pomyłki w pięciu próbach zza łuku. Co ciekawe, CJ pochodzi z okolic Cleveland. Przed graczami z Oregonu, aż cztery następne wyjazdowe spotkania, wszystkie na wschodzie.

Cavs, przełamane po dwóch ostatnich zwycięstwach. Przypomniał nam o sobie Kevin Love. Były gracz Wolves, zdobywa double-double. Kolejne świetne spotkanie Cedi Osmana. Były pupilek kibiców Tureckiego Anadolu Eves, na poziomie 27 punktów. Warta odnotowania solidna zmiana Jordana Clarksona. Już w następnej kolejce, starcie dwóch najgorszych organizacji na wschodzie.

Co dalej?

Blazers – wyjazd do Bostonu.
Cavaliers – wyjazd na Manhattan.

 

Indiana Pacers (40-21) 109 – 113 Detroit Pistons (29-30)

Kozak meczu: Blake Griffin – 20 pkt, 10 zb. i 10 as.

To się nam rozkręcili Panowie z motoryzacyjnego miasta. Stały progres, oraz uznane marki na liście ofiar ostatnich dni. Od serii sześciu porażek, po awans o trzy pozycje w tabeli. Detroit zdominowało pierwszą połowę. Małe fajerwerki w trzeciej kwarcie, oraz powrót do przewagi w czwartej. Nie wystarczyło Indianapolis czasu na odrobienie straty… nowe wcielenie Bad Boys, daje sporo radości w Little Caesars Arenie. Trzecia z rzędu wygrana Pistons. Tylko jedna porażka w ostatnich ośmiu grach. Detroit, podobnie jak Magic, może imponować w ostatnich tygodniach. Dwa wieżowce Mo Town, wykonują wzorcowo swoją pracę. Triple-double Griffina, double-double Drummonda i po 14 oczek pary Jackson-Ellington. Pięć trójeczek z ławki Luke Kennarda. Tłoki, bardzo blisko wyrównania bilansu. Już siódme miejsce na wschodzie!

Wpadka trzeciej siły konferencji. Po wygranych nad Pelikanami i Czarodziejami, zimny prysznic w chłodnym Michigan. Łącznie 46 punktów Collisona i Bogdanovica. Skromna podwójna zdobycz Younga i aż 23 oczka niezawodnego Sabonisa z ławki.

Co dalej?

Pistons – wyjazd do San Antonio.
Pacers – wyjazd do Dallas.

 

San Antonio Spurs (33-29) 85 – 101 Brooklyn Nets (32-30)

Kozak meczu: D’Angelo Russell – 23 pkt, 7 zb. i 8 as.

Po wojnie na wyniszczenie tych drużyn z dnia pierwszego lutego, okazja do rewanżu miała miejsce na Brooklynie. Wczorajsza nocka, to dłuższa analiza regresu Spurs. Wykrakałem… SAS rozbite przez osłabionych gospodarzy w Barclays Center. Najniższa w sezonie skuteczność w rzutach za trzy, w połączeniu z najniższą zdobyczą punktową. Wszystko w wykonaniu jednego klubu i to w jednym spotkaniu. Druga połowa, bez sentymentów, pogromem na drużynie Popovicha. Trzecia kwarta, zakończona prowadzeniem 22 punktami… ciężkie widowisko dla oka. Koszmar Big Apple dla graczy SA.

Seria dwóch wygranych Netsów. Brak Hollisa-Jeffersona i Dinwiddiego, nie zatrzymał młodzieży Nets. Pięć trójek Harrisa i Russella. Panowie łącznie na poziomie 38 punktów. Eksperymentalne ustawienie z Gayem z ławki, nie odwróciło losów spotkania. Osamotniona dwójka z Teksasu, bez skutecznego sposobu na drużynę z Nowego Jorku. Double double Aldridge i 23 punkty DeRozana. Zablokowane celowniki Bellinelliego i Millsa tej nocy. Ostrogi, jedna wygrana w ostatnich 8 spotkaniach. Seria trzech porażek może martwić Teksańskich kibiców. To 22 wyjazdowa porażka w sezonie. Spurs, już w następnej kolejce wraca po ośmiu spotkaniach do domowej AT&T Center.

Co dalej?

Nets – przyjazd Wizards.
Spurs – przyjazd Pistons.

 

Phoenix Suns (12-50) 124 – 121 Miami Heat (26-33)

Kozak meczu: Devin Booker – 20 pkt, 4 zb. i 9 as.

Walka Słońca z Żarem, było można się poparzyć… Dopiero piąte spotkanie nocy, zagwarantowało nam emocje do ostatniej sekundy. Najgorsza drużyna obecnej ligi szokuje Amerykę, pokonując Miami na ich własnej hali. Po prowadzeniu gospodarzy przez trzy kwarty, mało kto spodziewał się takiego dramatu w końcówce. Wynik 121:121, na siedemnaście sekund przed końcem. Dwyane Wade pudłuje rzut, po czym Bam Adebayo również nie trafia po ofensywnej zbiórce. Wychowanek Kentucky dopuszcza się następnie przewinienia, a Kelly Oubre, wykorzystuje dwa osobiste na miarę cennego zwycięstwa. Rzut rozpaczy Wade, nie otworzył drogi do dogrywki.

Suns przerywa serię siedemnastu przegranych! Jest to trzecia najdłuższa seria porażek w historii NBA, po roku 1980. Każdy zawodnik z wyjściowej piątki PHX, przekroczył dziesięć punktów. Podwójna zdobycz Aytona, brakująca asysta do double-double Bookera i 18 punktów niedawno przybyłego właśnie z Miami Tylera Johnsona. Po szesnaście oczek nieśmiertelnego Crawforda i Oubre Juniora. Najwięcej wyjazdowych porażek w całej lidze (28). Co za tym idzie, gigantyczne szanse na wybór w top2 draftu. W Arizonie poszukują rozgrywającego i silnego skrzydłowego. Jeden z dwójki Ja Morant/Zion Williamson, idealnie spełni wymogi ekipy Kokoskova. Tylko dwie wygrane ekipy z Florydy, w ostatnich jedenastu rywalizacjach. Drużyna trenera Spoelstry, ostatnią wygraną w American Airlines Arenie odnotowała dwunastego stycznia. Bardzo wysokie double-double Olynyka i Whiteside. Dwójka podkoszowych Miami, wykręciła łącznie 57 punktów i 21 zbiórek. Solidne zmiany Wade i Adebayo, nie odwróciły losów domowego blamażu.
Wizja Playoffs, oddala się z każdym meczem. Był to ostatni w karierze mecz Wade z Phoenix.

Co dalej?

Suns – przyjazd Pelikanów.
Heat – przyjazd Warriors.

 

Milwaukee Bucks (46-14) 117 – 106 Chicago Bulls (16-45)

Kozak meczu: Khris Middleton – 22 pkt, 4 zb. i 3 as.

Wszystko rozpoczęło się dość niespodziewanie. Chicago w domowej United Center, pierwszą kwartę wygrało 13 punktami. Niestety im dalej w las, tym więcej drzew. Drużyna Budenholzera bardzo szybko odzyskała kontrolę, ławo przejmując drugą połowę parkietowych zmagań. Miało być „Stairway to Heaven”, wyszło „Despacito”. Lider ligi, przedłuża serie zwycięstw do pięciu spotkań. Wszystko to, zachowując status ekipy z największą liczbą wygranych w lidze. Kozły zmuszone radzić sobie bez Giannisa tej nocy. Po 22 punkty Middeltona i Brogdona, oraz po 13 oczek Lopeza i Mirotica.

Windy City zatrzymane po trzech ostatnich zwycięstwach. Double-double Markkanena, 26 punktów LaVine i po dwanaście oczek Seldena z Luwawu Cabarrotem. Brak Dunna i Portera, wyraźnie nie pomagał ekipie Boylena. Gdyby do Byków wstawić już teraz rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia, ekipa byłaby w zdecydowanie innym miejscu, niż jest obecnie. Brak playmakera, to największa bolączka drużyny na chwile obecną. Wobec formy Fina, marzenia o Zionie, są ciężkie do wyjaśnienia. Po co aż dwóch silnych skrzydłowych z wizją pięknej przyszłości? Człowiek pokroju Conleya, to jest to, czego potrzeba w Illinois w trybie natychmiastowym. Klasyczna jedynka, bez regularnych problemów ze zdrowiem.

Co dalej?

Bucks – wyjazd do Sacramento.
Bulls – wyjazd do Memphis.

 

Atlanta Hawks (20-41) 111 – 119 Houston Rockets (35-25)

Kozak meczu: James Harden – 28 pkt, 5 zb. i 4 as.

Pierwsze spotkanie tych dwóch ekip w obecnym sezonie. Miało być szybko, łatwo i przyjemnie, skończyło się jednak nerwowo. Po pierwszej połowie, wynik remisowy. Młodzież nie spękała przed faworytem z Teksasu. Dopiero druga połowa zamykającej kwarty, pozwoliła na bezpieczna ucieczkę z wynikiem. Po aż 32 spotkaniach, Brodacz przerywa swoją serię spotkań na poziomie ponad 30 oczek, nie trafiając nawet jednej trójki w dziesięciu oddanych próbach. Harden, kończy z 28 punktami w 36 minutach na parkiecie. Seria 65 spotkań Chamberlaina, nadal niezagrożona. Podwójna zdobycz Farieda i dwadzieścia oczek Chrisa Paula. Bardzo dobre zmiany Geralda Greena i Erica Gordona. Kiedy wracający Capela dojdzie do pełnej formy, Houston może ostro namieszać w dalszej fazie sezonu. Po pokonaniu Warriors, tym razem odrobinę skromniejszy skalp Rakiet w Georgii.

Pomimo porażki, mecz pokazał siłę Jastrzębi. Biorąc pod uwagę dużą szanse na dwa wybory w top10 nadchodzącego draftu, przyszłość zapowiada się pięknie. Graczy na pozycje dwa i trzy, w najbliższej loterii przecież nie brakuje. Osiem trójek Trae Younga i double-double Johna Collinsa. Atlanta raz jeszcze udowodniła, że tankować też można z klasą. Spotkanie na żywo oglądał sam Hakeem Olajuwon.

Co dalej?

Rockets – wyjazd do Charlotte.
Hawks – przyjazd Wilków.

 

Los Angeles Lakers (29-31) 105 – 110 Memphis Grizzlies (24-38)

Kozak meczu: Mike Conley – 30 pkt, 2 zb. i 5 as.

Kiedy przed sezonem mówiłem, że Lakers ma duże szanse by nie wejść do ósemki, wielu odbierało moje słowa z przymrużeniem oka. Podtrzymuję jednak swoje zdanie. Grizzlies nie oddają prowadzenia przez całą czwartą ćwiartkę, zaskakując koszykarski światek w domowym FedEx Forum. W samych ostatnich dziesięciu sekundach, przewinienie Kuzmy i pudło Króla za trzy. Taki bieg wydarzeń, uniemożliwił wyrównanie wyniku. Organizacja z Teeneesse, przerywa serię czterech porażek. Klub w totalnej przebudowie, ośmiesza legendę z Miasta Aniołów. Podwójna zdobycz Noaha i Valanciunasa, 30 punktów Conleya i 15 oczek Bradleya. Wszystko to pod nieobecność Jarena Jacksona i Kyle Andersona. Można?

Po wpadce z Pelikanami, tym razem klęska w meczu z Miśkami. Triple-double Jamesa, 32 punkty Ingrama, cztery trójki Bullocka i 22 oczka Kuzmy. Powiedzieć że obrona Jeziorowców wygląda źle, to tak jakby nie powiedzieć nic. W temacie samego Waltona, również mogę odgrywać role wróżbity Macieja. W Clippers i Kings, już zaczynają zacierać ręce. Jedenaste miejsce na Zachodzie.

Co dalej?

Grizzlies – przyjazd Byków.
Lakers – przylot Pelikanów.

 

Sacramento Kings (31-29) 105 – 112 Minnesota Timberwolves (29-31)

Kozak meczu: Karl-Anthony Towns – 34 pkt, 21 zb. i 5 as.

Kiedy Sacramento przegrywa, automatycznie mam gorszy dzień. Doskonale wiem, jak uwielbiacie kiedy rozpływam sie nad moim ulubionym klubem.. 😉 Po dobrym otwarciu, Królowie przesypiają drugą połowę w śnieżnej Minnesocie. Zabrakło czasu na odrobienie strat. Cztery wygrane, w ostatnich pięciu spotkaniach Wilków. Magiczna ręka Saundersa zaczyna działać? Dwadzieścia punktów Rose i szesnaście oczek zapomnianego ostatnio Tyusa Jonesa. Wszystko jednak pod dyktando Dominikańskiego potwora pod koszem. KAT, uzbierał 24 punkty i 13 asyst po samej pierwszej połowie. Skończył wykręcając 34-21-5. Kevin Garnett, może być dumny. Timberwolves, wyprzedziło w tabeli Lakers.

Ciężka noc za mną… Po pokonaniu OKC, wpadka w Minneapolis. Cieszy postawa trójki młokosów ze Stolicy Kalifornii. Double double Bagleya, 23 punkty Foxa i 18 oczek Hielda. Przyszłość w czystej postaci. Bahamczyk, najszybciej w historii organizacji, osiągnął barierę 200 trójek w sezonie. Na chwilę obecną, czwarty strzelec ligi pod względem rzutów zza łuku. Będąc krytycznym wobec swoich „Pupili”, brzydko zmarnowana szansa na ponowne zbliżenie się na jedno zwycięstwo do ósemki.

Co dalej?

Timberwolves – wyjazd do Atlanty.
Kings – przykazd Bucks.

 

Philadelphia 76ers (39-22) 111 – 110 New Orleans Pelicans (27-35)

Kozak meczu: Tobias Harris – 29 pkt, 10 zb. i 3 as.

Pelikany to następny zespół w obecnej kolejce, który zaimponował mi sercem do walki. Po trzech kwartach bezpiecznej przewagi Procesu, NOP bliskie sprawienia ogromnej sensacji. Pelikany, odrabiają aż 16 punktów starty, doprowadzając do wyniku 110:111 na dziesięć sekund przed końcem! Dwa niecelne osobiste Jonathona Simmonsa, potęgowały dodatkowe emocje. Najważniejsze jednak było inne wydarzenie… Niepokorny Jimmy Butler, blokuje rzut Etwauna Moore na miarę zwycięstwa, stając się bohaterem całej Philadelphii.

Trwa pogoń Miasta Braterskiej Miłości za Pacers. Pod nieobecność Embiida, spotkanie rozpoczynał Bolden. Brak Kameruńskiego centra, mimo wszystko był widoczny gołym okiem. Ciężar zdobywania punktów, przejął nowy nabytek prosto z ciepłego Los Angeles. Harris i Simmons, zapisują double-double. Trzy trójki Reddicka, 11 oczek Butlera i po 12 punktów duetu Scott-Marjanovic z ławki. Jak widać, cały pakiecik z Clippers, poszalał w Smoothie King Center. W cieniu boiskowej wojny, przykry uraz prawego kolana najwyższego gracza ligi.

Jrue Holiday, najlepszym punktującym gospodarzy tej nocy. Podwójna zdobycz Paytona i Randle. Anthony Davis, dopisuje 18 punktów w swoich 21 minutach gry. Czy tylko ja mam wrażenie, że gra ostatnio jakby był tam za karę? Zabrakło niewiele, do sprawienia następnej niespodzianki, krótko po pokonaniu LAL.

Co dalej?

76ERS – wyjazd do Oklahomy.
Pelicans – wyjazd do LA na mecz z Lakers.

 

Dallas Mavericks (26-34) 112 – 121 LA Clippers (34-28)

Kozak meczu: Montrezl Harrell – 32 pkt, 5 zb. i 5 as.

W ostatnim meczu tej nocy, kilka pięknych sentymentalnych chwil na parkiecie Clippers. Po tym jak raz jeszcze w tym sezonie, miejscowych do zwycięstwa poprowadził duet Williams & Harrell, nastąpił piękny, nietypowy gest ze strony Doca Riversa. Coach Clippers na kilka sekund przed końcem, złapał za mikrofon, aby wyrazić swoje uznanie wobec Dirka Nowitzkiego.

Szczerze nie kojarzę podobnego zachowania ze strony jakiekolwiek innego trenera w tej lidze! Dirk w swoim ostatnim występie na parkiecie Clippers, na poziomie 12 punktów. Jego kolega z zespołu, Luka Doncic dołączył do Jasona Kidda, który podobnie jak młody Słoweniec, może pochwalić się 4 triple-double w sezonie debiutanckim. Mimo wszystko, ten gest wobec Dirka najważniejszym wydarzeniem tego meczu.

Co dalej?

Mavericks vs Pacers
Clippers vs Jazz

Zdjęcia: Źródło NBA
Wideo: Źródło YouTube/HH, YouTube/MS, YouTube/RFS, YouTube/FD, YouTube/MT, YouTube/PTB, YouTube/NBAZH,

Redagował: Buzzer & Bartas

Oprawa graficzna: Padre